Wojna o unijny budżet może zaszkodzić Polsce

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
26 października 2012, 09:14
Zwolennicy zwiększenia wydatków Unii Europejskiej starli się ze zwolennikami oszczędności. Proces uchwalania unijnego budżetu jest sparaliżowany.

Proces uchwalania budżetu może przeciągnąć się nawet do przyszłego roku. Mogą na tym ucierpieć polskie interesy. Finansowa skala sporu to około 100 mld euro w siedmioletnim budżecie UE i 5 - 10 mld euro w budżecie na rok przyszły.

– Nie wypuścimy z ręki naszych pistoletów – te słowa Davida Camerona, premiera Wielkiej Brytanii najlepiej podsumowują nastroje panujące obecnie w głównych instytucjach Unii Europejskiej – europarlamencie, Radzie Unii Europejskiej i Komisji Europejskiej.

Co wywołuje tę przypominającą Dziki Zachód atmosferę? Budżet.

– W skrócie sytuacja wygląda tak: Brytyjczycy i inni płatnicy netto, chcą cięć. Beneficjenci netto, tacy jak Polska, chcą wzrostu poziomu budżetowych zobowiązań i płatności – relacjonuje Sidonia Jędrzejewska, europosłanka zaangażowana w prace parlamentarnej komisji budżetowej.

>>> Zobacz też: 300 miliardów z Unii, czyli kreatywne obietnice i warunkowe scenariusze

Który ze scenariuszy zostanie zrealizowany? Jakie będzie miało to efekty dla Polski i wysokości funduszy, które do 2020 r. będzie otrzymywać z UE?
Odpowiedzi na te pytania wymagają znajomości formalnego kontekstu, w którym toczy się cała dyskusja, a więc konstrukcji budżetu Unii Europejskiej i samego procesu jego uchwalania.

Budżet UE – tak, jak i zresztą budżety narodowe – ma zasięg jednego roku.

Budżet jest finansowany ze składek członkowskich, podatku VAT i ceł. Jego wartość wynosi ok. 1 proc. łącznego dochodu narodowego brutto krajów UE. W projekcie na bieżący rok jest to ok. 132 mld euro. Wydatki można podzielić na pięć głównych kategorii:

  1. Trwały wzrost gospodarczy. Największa pozycja w budżecie, w jej skład wchodzi m.in. dotycząca Polski polityka spójności, czyli pomoc dla mniej rozwiniętych regionów UE;
  2. Zarządzanie zasobami naturalnymi i ich ochrona. Druga pod względem wielkości pozycja w budżecie, w której zawiera się przede wszystkim wspólna polityka rolna. Mówiąc wprost: dotacje dla rolników;
  3. Obywatelstwo, wolność, bezpieczeństwo i sprawiedliwość;
  4. UE jako partner na arenie międzynarodowej;
  5. Administracja.

W normalnych warunkach budżet uchwala się od czerwca do października. Najpierw na poziomie różnych instytucji UE przygotowywane są plany wydatków, które w sierpniu weryfikuje Rada Unii Europejskiej. Potem już tylko europarlament zatwierdza projekt.

Ale – o czym zaraz – obecnie warunki nie są normalne.

W przeciwieństwie do budżetów narodowych budżet UE nie może notować deficytu. Jest też sztywny – po jego przyjęciu nie można już nim manipulować i doraźnie zwiększać wydatków. Budżet musi się także wkomponowywać w tzw. „wieloletnie ramy finansowe”. W tym opracowywanym co 7 lat dokumencie określa się sumę wydatków na ten okres, jak też – mniej więcej – ich cele.

Obecnie doniesienia medialne z Brukseli dotyczące debaty budżetowej mogą wydawać się nieprzejrzyste, bo w relacjach dziennikarskich niestety nie precyzuje się dokładnie, o czym mówią. Trzeba mieć świadomość, że w równie wysokiej temperaturze odbywają się teraz równolegle dwie zupełnie różne debaty budżetowe. Jedna z nich dotyczy projektu budżetu na 2013 r., druga wieloletnich ram finansowych na lata 2014-2020.

>>> Zobacz też: Dania stawia UE ultimatum: poparcie za rabat w składce

Kto pozwie UE

Europosłanka Sidonia Jędrzejewska jest w centrum wydarzeń:

- Jeśli chodzi o budżet na 2013 r. to propozycja Komisji Budżetowej Europarlamentu zakłada wzrost wydatków o 6,8 proc. do 137 mld euro. Europa jest w trudnej sytuacji gospodarczej i nie jest to najlepszy czas na oszczędności. Trzeba stymulować rynek pracy i nie można oszczędzać na edukacji. Dlatego na przykład proponujemy zwiększenie finansowania programu „Uczenie się przez całe życie”, z którego finansowany jest Erazmus – mówi Sidonia Jędrzejewska.

I dodaje, że nasze propozycje nie pokrywają się, niestety, ze znacznie bardziej konserwatywnymi propozycjami Rady UE.

- Teraz czekamy na nowe stanowisko Rady, które ma zostać przedstawione w piątek 26 października. Niestety, negocjacje mogą być trudne i choć część komentatorów wskazuje, że mogą zostać sfinalizowane z końcem listopada na unijnym szczycie, to równie dobrze mogą przeciągnąć się do 2013 r. – dodaje.

Można rozpocząć nowy rok budżetowy bez zaplanowane budżetu? Można, ale ma to swoje konsekwencje. Po pierwsze proceduralne. Zgodnie z zapisami traktatów europejskich. UE nie będzie mogła wydać w każdym kolejnym miesiącu kwoty większej niż jedna dwunasta wydatków w 2012 r.

>>> Pełny tekst artykułu znajdziesz na: obserwatorfinansowy.pl

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: obserwatorfinansowy.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj