W roku 2000 w Stanach Zjednoczonych rozpoczęła się energetyczna rewolucja, w której główną rolę odegrał gaz ziemny ze złóż niekonwencjonalnych. W ciągu dziesięciu lat wydobycie tego surowca wzrosło z 1% do 15% zapotrzebowania gazowego USA. To jednak nie koniec gazowego boomu. W ubiegłym roku wydobyto ponad 670 mld m3 tego surowca, a prognozy amerykańskiej Agencji ds. Energii zakładają dalszy wzrost. Do 2035 roku wydobycie ma osiągnąć poziom odpowiadający już 49-proc. udziałowi w całkowitej produkcji gazu w USA. Już teraz w debacie publicznej porusza się temat eksportu gazu do innych krajów, podczas gdy jeszcze w latach 80. i 90. inwestowano w terminale morskie, za których pomocą, w obliczu rosnącego gwałtownie popytu, surowiec miał być sprowadzany z zagranicy.

Czy Polsce uda się powtórzyć ten amerykański sen? Biorąc pod uwagę, że jesteśmy europejskim liderem pod względem liczby wydanych koncesji poszukiwawczych, a eksperci w tej branży wymieniają nas zaraz obok potentatów takich jak Chiny, Indie czy Argentyna, nie jest to niemożliwe.

Teraz Polska

Pierwsze szacunki, choć siłą rzeczy obciążone zapewne marginesem błędu, dają powody do optymizmu. Amerykanie, którzy razem z Kanadyjczykami posiadają największe doświadczenie w branży, oszacowali nasze złoża nawet na 5,3 bln m3. Bardziej zachowawcze oceny Państwowego Instytutu Geologicznego mówią o maksymalnie 1,9 mld m3, inne dane stwierdzają jedynie 350 – 770 mld m3. Należy jednak pamiętać, że nasze roczne zapotrzebowanie na gaz to około 15 mld m3, więc wyrażenie „jedynie” oznacza tu zabezpieczenie surowca dla Polski na kilkadziesiąt lat.

Jest to szczególnie istotne, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że znaczenie gazu w europejskim miksie energetycznym wzrośnie z 25% w 2010 roku do 29% w 2035. Jeśli dodamy do tego informacje, że według szacunków Exxon Energy Outlook w tym samym czasie unijna produkcja gazu ze złóż konwencjonalnych spadnie o 45%, zdamy sobie sprawę jak wielkie znaczenie ma dla Polski uniezależnienie się od importu gazu. Dziś jedynie 30% naszego rocznego zapotrzebowania pokrywane jest poprzez wydobycie rodzimego surowca.

Początek drogi

Minister środowiska wydał do tej pory 111 koncesji na poszukiwanie i rozpoznanie niekonwencjonalnych złóż gazu ziemnego, a kolejnych 20 wniosków czeka na rozpatrzenie. – Obszar koncesyjny obejmuje wszystkie województwa i około 900 gmin. W sumie jest to ponad 90 tys. km2, czyli blisko jedna trzecia powierzchni kraju. Dodatkowo siedem koncesji zlokalizowanych jest na Bałtyku – wylicza Piotr Woźniak, Wiceminister Środowiska i Główny Geolog Kraju.

Najbardziej perspektywiczne obszary poszukiwań znajdują się w pasie rozciągającym się od Wybrzeża, między Słupskiem a Gdańskiem, w kierunku Warszawy, aż po Lublin i Zamość. W tej chwili firmy zajmujące się poszukiwaniem gazu łupkowego ukończyły 31 z 309 odwiertów poszukiwawczych, do których zobowiązały się w umowach koncesyjnych. Prace prowadzone są na kolejnych sześciu, a w tym miesiącu zapowiadane jest rozpoczęcie następnych dwóch. Natomiast kluczowy dla oszacowania zasobów i opłacalności wydobycia proces szczelinowania hydraulicznego przeprowadzono do tej pory na 10 odwiertach. To dopiero początek drogi.

Gigantyczne wyzwanie

Mieczysław Struk, Marszałek Województwa Pomorskiego, będącego jednym z najbardziej perspektywicznych regionów, mówi: - Z naszych szacunków wynika, że w celu dobrego rozpoznania złóż na naszym terenie należy wykonać około 200 otworów. Tylko taka liczba da nam realny obraz zasobów gazu łupkowego. Z Marszałkiem zgadzają się geolodzy, podkreślający, że wydobycie gazu na skalę przemysłową wiąże się docelowo z wykonaniem tysięcy odwiertów. To gigantyczne wyzwanie dla wszystkich uczestników rynku. Wystarczy powiedzieć, że do produkcji 2 mld m3 gazu łupkowego potrzeba około 185 otworów wydobywczych, a wykonanie jednego kosztuje według szacunków 30 – 50 mln zł. Optymalizacja tych wysokich kosztów jest jednak możliwa dzięki nowoczesnej technologii, która pozwala na wykonanie kilku odwiertów pionowych i kilkunastu kierunkowych na każdym placu wiertniczym. W ten sposób niwelowany jest także wpływ działań poszukiwawczych na środowisko.

2015?

Rząd liczy, że zaangażowanie firm doprowadzi do przyspieszenia poszukiwań i przejścia do fazy wydobycia. Produkcja gazu łupkowego z pierwszego odwiertu – wedle zapewnień Ministerstwa Skarbu Państwa – ma ruszyć już w 2015 roku. Minister Budzanowski przekonuje: – Do 2019 roku musimy mieć już jasną odpowiedź, ile gazu jesteśmy w stanie wydobywać. Ta wiedza da nam komfort przy potencjalnej renegocjacji kontraktu z Gazpromem, który kończy się w 2022 roku. Trzy lata wcześniej musimy znać więc już nasz krajowy potencjał. Na poszukiwania i uruchomienie przemysłowego wydobycia do 2016 roku Ministerstwo Skarbu Państwa zabezpieczyło łącznie 5 mld zł.

Jednym z najważniejszych graczy na polskim rynku gazu łupkowego jest PKN Orlen. Największy w Polsce koncern naftowy we wrześniu rozpoczął wiercenie otworu horyzontalnego w Syczynie na terenie koncesji Wierzbica na Lubelszczyźnie. – Po zbadaniu próbek pobranych podczas pierwszego odwiertu pionowego w Syczynie wróciliśmy na tę samą lokalizację, by wykonać odwiert horyzontalny. Prace nad nim zakończą się w listopadzie. Kolejną fazą będzie wykonanie pierwszego w województwie lubelskim szczelinowania poziomego, które powinno dać nam odpowiedź co do zasobności tych złóż i technicznych możliwości wydobycia gazu – wyjaśnia Wiesław Prugar, prezes Orlen Upstream.

Spółka, która posiada 8 koncesji poszukiwawczych zakończyła już wiercenie 3 otworu badawczego, a we wrześniu rozpoczęła prace nad odwiertem poziomym prowadzącym do szczelinowania hydraulicznego. Równocześnie trwają zaawansowane przygotowania do przeprowadzenia prac, które rozpoczną się w tym roku w następnych lokalizacjach na terenie posiadanych koncesji. Na ten rok koncern zaplanował rozpoczęcie trzech kolejnych otworów.

W ciągu najbliższych tygodni spółka ogłosi zaktualizowaną strategię, w której ma zostać zapisany znaczący wzrost nakładów na poszukiwania i wydobycie gazu z łupków. Będzie to czytelny sygnał dla całej branży, że wyścig o gaz pochodzący ze źródeł niekonwencjonalnych rozpoczął się już na dobre.