Huty w Europie stoją na skraju bankructwa. W Niemczech zwiększają produkcję

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
20 grudnia 2012, 13:01
Ich wyroby skutecznie konkurują z ofertą chińską. Są może trochę droższe, ale dużo lepszej jakości

W Niemczech prosperują nawet te branże gospodarki, które w większości pozostałych krajów Unii Europejskiej stoją na skraju bankructwa. W przyszłym roku produkcja stali powinna tam wzrosnąć o 4 proc. do 43 mln ton – zapowiedziała wczoraj branżowa federacja Wirtschaftsvereinigung Stahl. W tym samym czasie Włosi, Hiszpanie i Francuzi muszą zamykać huty i ograniczać moce produkcyjne, aby obniżyć koszty i spłacać długi.

Tajemnicą sukcesu niemieckiego hutnictwa są wielomiliardowe inwestycje w ostatnich latach, dzięki którym zakłady osiągnęły wysoką wydajność i doskonałą jakość produkcji. W ten sposób skutecznie konkurują z tańszą, ale nie zawsze spełniającą oczekiwania odbiorców stalą z Chin, gdzie powstaje ponad 40 proc. globalnej produkcji. W szczególności wyspecjalizowały się w dostawach dla europejskich koncernów motoryzacyjnych, także tych spoza RFN. Mimo kryzysu w tym roku wykorzystują aż 85 proc. mocy produkcyjnych, dwa razy więcej niż średnia w całej Unii. Prawie połowa produkcji idzie na eksport.

>>> Czytaj też: Rekordowy spadek produkcji stali, bo popsuły się piece ArcelorMittal

– Kryzys powoduje, że na rynku pozostaną tylko najbardziej konkurencyjne zakłady – ostrzega Georges Moffat, prezes europejskiego stowarzyszenia producentów stali Eurofer.

Jednym z przykładów jest największa europejska huta – ILVA w Taranto we Włoszech. Jej profil i skala działalności są podobne do zakładów ThyssenKrupp w Duisburgu i Voestalpine w Linzu w Austrii. Jednak w przeciwieństwie do tych dwóch ostatnich Włosi nie zdołali ani w porę poprawić wydajności produkcji, ani dostosować jej do coraz bardziej wyśrubowanych unijnych norm ochrony środowiska.

Eksperci spodziewają się, że w konsekwencji w tym roku łączna produkcja stali we Włoszech spadnie do 22 mln ton wobec 28,7 mln ton jeszcze w 2011 r. Kraj, który wciąż jest drugim największym producentem w Europie, może w ciągu kilku lat stać się jej importerem.

Z powodu kryzysu moce produkcyjne hut w Europie przekraczają popyt aż o 30 proc. Dlatego ArcelorMittal, największy koncern hutniczy świata, tylko w III kw. tego roku poniósł 700 mln dol. strat, a jego dług urósł do 23 mld dol. Musi więc ograniczać produkcję, a nawet zamykać huty, jak we Francji i w Belgii.

Śladami Niemiec, choć nie aż tak skutecznie, idą także polskie huty. W tym roku produkcja powinna nieznacznie wzrosnąć z 8,8 do 8,9 mln ton, z czego aż 40 proc. będzie przeznaczone na eksport. Przed przystąpieniem naszego kraju do UE Bruksela wymusiła przeprowadzenie kompleksowego programu restrukturyzacji, w wyniku którego zainwestowano w modernizację hut ok. 7 mld zł. Przeszło połowę (4,5 mld zł) wyłożył sam ArcelorMittal, który wytwarza 70 proc. stali w Polsce. Dzięki temu polskie huty należą dziś do najbardziej wydajnych we Wspólnocie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj