Od początku roku z rejestrów BIK korzysta Wonga.com – jedna z największych na świecie firm udzielających pożyczek online (w Polsce jej biznes jest w rozruchu). Krzysztof Markowski mówi, że umowa z Wonga.com to dopiero początek i trwają rozmowy z kolejnymi firmami.

– Rozmawiamy z wieloma, ale obowiązuje nas tajemnica handlowa. Jeśli dojdzie do realizacji umowy, a klient wyrazi zgodę, to BIK poinformuje o zawartej transakcji – mówi.

Z naszych informacji uzyskanych w kilku firmach pożyczkowych wynika jednak, że o kolejnych klientów z tej branży może być trudno. Barierą nie do przejścia dla pożyczkodawców jest wymóg uzyskiwania pisemnej zgody klientów na udostępnianie ich danych rejestrom biura. Pożyczkodawcy musieliby to robić, bo wynika to z zasady wzajemności, której przestrzega BIK: pozyskując dane z biura, firma pożyczkowa sama musiałaby dostarczać informacji.

Żadna z firm nie mówi wprost, ale ich przedstawiciele w nieoficjalnych rozmowach przyznają, że koszty wymuszania na klientach pisemnych zgód na udostępnianie danych mogłyby przewyższyć potencjalne zyski ze współpracy z BIK. Chodzi o ryzyko utraty przychodów, w razie gdyby klienci zaczęli wybierać ofertę konkurencji niewspółpracującej z BIK.

Największy w Polsce pożyczkodawca, Provident, nie odrzuca definitywnie oferty BIK. Ale jego oficjalne stanowisko głosi: nie ma możliwości prawnych, by podpisać umowę. Provident w weryfikacji klientów wykorzystuje głównie informacje negatywne – np. o niespłaconych długach – a te bez zasady wzajemności może pozyskać z biur informacji gospodarczych. Dane z BIG wystarczają też Profi Credit. – Każdy wniosek poddawany jest wewnętrznej procedurze scoringowej. Oba elementy weryfikacji dają satysfakcjonujące wyniki szkodowości portfela pożyczek – mówi Jarosław Chęciński, dyrektor wykonawczy w Profi Credit.