Mija rok, odkąd Grażyna Piotrowska-Oliwa zasiadła w fotelu prezesa PGNiG. Ale zwrot „zasiadła” nie oddaje sposobu, w jaki zarządza firmą. To jeden z najbardziej aktywnych szefów w historii koncernu.

– Ta praca nie może polegać na siedzeniu za biurkiem czy spotkaniach na szczycie w Brukseli czy Warszawie. Trzeba przejechać tysiące kilometrów, spotykać się z ludźmi w oddziałach i spółkach zależnych – twierdzi szefowa PGNiG.

Jednego dnia potrafi spotkać się ze związkowcami w regionie karpackim, by drugiego wcielić się w tajemniczego klienta w Gdańsku. Sama sprawdza jakość usług w punktach obsługi PGNiG. By nie być rozpoznaną, przebiera się w mniej oficjalny strój, zakłada bejsbolówkę i podaje się za zwykłego interesanta. Gdy nie jest zadowolona z jakości, nie ma taryfy ulgowej – potrafi wezwać kierownika i zwolnić pracowników, którzy źle wykonują swoje zadania.

Jest twarda i stanowcza. To cechy nieodzowne w biznesie, które nie powinny pasować do absolwentki Akademii Muzycznej w Katowicach. Piotrowska-Oliwa świadomie zrezygnowała z kariery pianistki. Jak twierdzi, choć uwielbia muzykę, woli stać za sterami korporacji. – Z zawodu jestem prezesem – zwykła o sobie mówić.

Była już w zarządach takich gigantów jak Orange czy PKN Orlen. Lubi być na pierwszym planie i błyszczeć. Jej charyzmatyczność, zdecydowanie, a także zamiłowanie do mody, a zwłaszcza wysokich szpilek, wywołują skrajne emocje.

Media wielokrotnie sugerowały, że karierę zrobiła dzięki wpływowemu mężowi (Robert Oliwa to znany prawnik, który zasiadał m.in. w radach nadzorczych państwowych spółek, m.in. LOT i KGHM) oraz znajomościom z politykami PSL, w tym byłym wicepremierem Waldemarem Pawlakiem, a także z ministrem skarbu Mikołajem Budzanowskim.

Faktem jest, że GPO, jak nazywają Piotrowską-Oliwę w kręgach biznesowych, jest szalenie skuteczna. Zrobiła, wydawałoby się, rzecz niemożliwą – przekonała Rosjan, by nie czekając na rozstrzygnięcie arbitrażu, obniżyli ceny gazu w ramach kontraktu jamalskiego. Wywalczyła w Gazpromie ponad 20-proc. upust, w efekcie czego od stycznia 2013 r. koncern wprowadził 10-proc. obniżki cen dla odbiorców indywidualnych i ponad 3-proc. dla przemysłowych. To trzecia, najwyższa obniżka taryf w historii.

Sukcesów może być więcej. GPO wzięła się ostro do restrukturyzacji państwowego giganta. Jeden z największych rodzimych koncernów ze skostniałego molocha ma się zmienić w sprawnie funkcjonującą firmę, gotową na podjęcie konkurencyjnej walki rynkowej. Przygotowanie PGNiG do utraty monopolistycznej pozycji i do funkcjonowania na zliberalizowanym rynku to jedno z największych wyzwań.

Prezes postawiła sobie jednak więcej ambitnych celów. Kolejny to zwiększenie wydobycia, w tym uruchomienie produkcji gazu łupkowego. GPO chce też, by PGNiG stał się koncernem multienergetycznym, handlującym nie tylko gazem i ropą, ale i prądem.