Mimo że pomysł socjalistów o nałożeniu specjalnego podatku od dochodów najbogatszych Francuzów został zablokowany przez Trybunał Konstytucyjny, rząd w Paryżu nie daje za wygraną. Zamiast planowanych 75 proc., zarobki milionerów mają być uszczuplone przez skarbówkę o 66,6 proc., jednak dotkną kilkakrotnie więcej płatników. Ale to zła wiadomość dla francuskiej gospodarki, która dusi się w fiskalnym uścisku – ostrzegają analitycy ośrodka Concorde.

Z powodu wysokich obciążeń podatkowych francuski rynek pracy w ciągu ostatnich dwóch dekad stracił ok. miliona miejsc pracy. Jak wynika z wyliczeń Concorde, w tym okresie na emigrację podatkową zdecydowało się ok. 60 tys. przedsiębiorców. Każdy z nich dawał zatrudnienie średnio 16 Francuzom. To efekt tego, że nad Sekwaną obowiązują jedne z najbardziej rygorystycznych obciążeń podatkowych dla najbogatszych. Jak wynika z zestawienia firmy konsultingowej Ernst & Young, pod względem obciążenia podatkami osób bogatych Francja zajmuje – wspólnie z Hiszpanią – drugie miejsce (52 proc. podatku dochodowego łącznie ze składkami na ubezpieczenia społeczne), ustępując tylko Szwecji (56,6 proc.). 

>>> Polecamy: Francja wydaje miliony euro na utrzymanie byłych prezydentów

Emigracja podatkowa we Francji przyspieszyła szczególnie od maja, gdy do władzy doszli socjaliści. Ocenia się, że łącznie ok. 2 tys. rodzin z Francji posiadających wielkie fortuny wyrzekło się obywatelstwa. Wśród nich aktor Gerard Depardieu oraz najbogatszy Francuz Bernard Arnault. Bogacze uciekają z Francji przed poczynaniami podatkowymi nowego rządu Jean-Marca Ayraulta, który podniósł najwyższą stawkę podatkową do poziomu 45 proc. ale koronną wyborczą obietnicą Hollande’a był nadzwyczajny 75-proc. podatek dla zarabiających ponad 1 milion euro rocznie.

Rząd w Paryżu nie daje jednak za wygraną i rozważa wprowadzenie dodatkowej stawki podatkowej. Według zaleceń komisji finansowej Rady Państwa – najwyższego organu sądu administracyjnego we Francji – nie może ona przekraczać 66,6 proc. dochodów. W innym przypadku opodatkowanie zostanie uznane przez Trybunał Konstytucyjny za „konfiskatę”. Eksperci sądu administracyjnego radzą też rządowi ściągać należności nie bezpośrednio od milionerów, którzy lada chwila wyjadą z kraju, lecz od firm wypłacających pensje o wysokości ponad 1 mln euro rocznie. Ponadto podatek ma dotknąć łącznych dochodów gospodarstw domowych (małżonków lub osób w związku partnerskim), a nie dochodów osobistych pojedynczych osób. Nową stawkę miałoby płacić ok. 15–30 tys. par (poprzednia wersja do - tyczyła 2 tys. indywidualnych płatników).

>>> Czytaj także: Francuski minister do spraw budżetu podał się do dymisji