Minister kultury likwiduje archiwa i wtrąca się w emerytury

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
23 maja 2013, 08:56
Minister kultury Bogdan Zdrojewski podczas posiedzenia rady ministrów
Minister kultury Bogdan Zdrojewski podczas posiedzenia rady ministrów/Agencja Gazeta
Przez decyzje polityków trudny proces udowodnienia prawa do świadczenia stanie się niemal niewykonalny.

Resort kultury likwiduje specjalistyczne archiwum zajmujące się przechowywaniem dokumentacji osobowej i płacowej. Utrudni to udowodnienie prawa do świadczeń milionom ubezpieczonych.

Minister Bogdan Zdrojewski 15 maja podpisał rozporządzenie w tej sprawie. Zmiana przedstawiana jako organizacyjna, w rzeczywistości będzie mieć wpływ na życie milionów przyszłych emerytów i rencistów. Do Milanówka trafiały bowiem archiwa likwidowanych firm i zakładów pracy. Tam też były udostępniane kartoteki płacowe czy dokumentacja osobowa upadłych przedsiębiorstw, które nie miały środków na opłacenie komercyjnych archiwów. Dzięki niemu tysiące ubezpieczonych mogło odnaleźć np. świadectwa pracy lub karty płac i udowodnić swoje prawo do emerytury, renty lub innych świadczeń. Teraz będzie to znacznie trudniejsze, bo bez udokumentowanego okresu zatrudnienia ZUS nie wypłaci zainteresowanym pieniędzy. Eksperci radzą, by w domowym archiwum gromadzić dostępną dokumentację potwierdzającą wykonywane prace, w tym także roczne druki ZUS RMUA, które zawierają informację o wysokości odprowadzonych składek.

>>> Czytaj też: Nędzarze i bogacze. Ranking polskich emerytur śmieciowych

– Do Milanówka trafiały np. dokumenty porzucane przez nieuczciwe firmy. Decyzja ministra przenosi nas do przeszłości – podkreśla Alina Gucma, przewodnicząca zarządu Oddziału Okręgu Polskiego Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów w Lublinie.

W sumie w Milanówku umieszczono 3,9 km bieżących dokumentacji pracowniczej, a następne 1,5 km czeka w kolejce. Także tam miały trafić 2 km dokumentacji upadłego prywatnego archiwum Heban z Radomska, które samo zbierało dokumenty innych nieistniejących przedsiębiorców.

Zdaniem Ryszarda Wojtkowskiego, zastępcy naczelnego dyrektora Archiwów Państwowych, placówki powinny zabezpieczać przede wszystkim archiwalia o trwałej wartości historycznej. Tłumaczy, że likwidacja jednostki w Milanówku jest konieczna. Firmy nie bankrutują już tak często jak w czasie transformacji.

– Trudno o gorsze wytłumaczenie, skoro obecnie rośnie bezrobocie, a coraz więcej przedsiębiorców musi likwidować działalność. Dlatego rząd przyjął właśnie projekt nowej ustawy antykryzysowej – uważa Dorota Wolicka ze Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

Pikanterii dodaje fakt, że w miejsce likwidowanego archiwum ma powstać nowa jednostka pod nazwą Archiwum Państwowe w Warszawie, która przejmie dokumenty znajdujące się już w Milanówku. Nowa jednostka będzie jednak je gromadzić tylko w przypadku stwierdzenia przez sąd rejestrowy, na wniosek pracodawcy podlegającego wpisowi do KRS lub do ewidencji działalności gospodarczej, niemożności zapewnienia środków na dalsze przechowywanie dokumentacji.

Jan Guz, przewodniczący OPZZ, będzie domagał się wyjaśnienia sprawy na posiedzeniu komisji trójstronnej. Interpelację przygotowuje Anna Bańkowska, poseł SLD.

>>> Czytaj też: Ekonomiści: OFE daje nam wyższy PKB i niższe bezrobocie

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj