Rządząca Hiszpanią Partia Ludowa (PP) ma coraz większe kłopoty. Jej członkowie potwierdzili prawdziwość publikowanych przez prasę dokumentów mających świadczyć o jej nielegalnym finansowaniu.

Premier Mariano Rajoy odmawia jednak spotkania z deputowanymi albo dziennikarzami i odpowiedzenia na pytania dotyczące skandalu.

Dwa dni temu dziennik "El Mundo" opublikował oświadczenie otrzymania od byłego skarbnika partii Luisa Barcenasa 200 tysięcy euro. Pieniądze miały być przekazane w 2007 roku oddziałowi PP z Castylii la Manchy. Wpłata została potwierdzona, jednak jak się okazuje, nie figuruje w księgowości partii. Nieoficjalnie, mówi się, że pieniądze miały być łapówką w zamian za przydzielenie ofiarodawcy koncesji na wywóz śmieci w Toledo.

Kierujący Partią Ludową przeczą i grają na zwłokę. Premier prawdopodobnie wystąpi w parlamencie dopiero po wakacjach. Twierdzi, że nie zamierza przekładać urlopu i nie podda się szantażowi byłego skarbnika, który od 3 tygodni przebywa w więzieniu. Nie ulega nawet naciskom kolegów z partii, którzy zaapelowali do Mariano Rajoya, aby publicznie wyjaśnił kulisy skandalu.