Sierakowska: Rekordowy eksport pszenicy z USA

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
20 września 2013, 10:44
Dorota Sierakowska, Analityk, Wydział Doradztwa i Analiz Rynkowych Domu Maklerskiego BOŚ SA
Dorota Sierakowska, Analityk, Wydział Doradztwa i Analiz Rynkowych Domu Maklerskiego BOŚ SA/Media
Po silnym wzroście notowań wielu surowców w środę, wczorajsza sesja przyniosła mieszane nastroje na rynkach towarów. Indeks CRB zanotował wzrost o 0,34% do poziomu 290,51 pkt., chociaż w ciągu dnia zbliżył się już do okolic 292 pkt.

Na plusie utrzymały się wczoraj ceny większości zbóż i metali, podczas gdy notowania ropy naftowej z impetem zawróciły w dół.

109 USD za baryłkę niepokonane

Strona popytowa na rynku amerykańskiej ropy naftowej WTI była zbyt słaba, by sforsować ważny techniczny opór w okolicach 109 USD za baryłkę. Po krótkiej konsolidacji tuż poniżej tego poziomu, notowania surowca wyraźnie spadły, kończąc wczorajszą sesję tuż powyżej 106 USD za baryłkę. O sile sprzedających świadczy fakt, że dzisiaj cena ropy rozpoczęła sesję od luki spadkowej, schodząc poniżej 106 USD za baryłkę.

Irańskie deklaracje i libijskie nadzieje

Zamieszanie wokół decyzji Fed już trochę ucichło, a uwagę inwestorów ponownie przyciągnęły kraje Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. W tym tygodniu pojawiły się ciekawe komunikaty z Iranu. Najpierw tamtejszy minister ds. energii atomowej zaznaczył, że Iran jest chętny do wznowienia rozmów z Zachodem i wypracowania kompromisu w sprawie swojego programu atomowego. Tymczasem w środę irański prezydent Hassan Rohani w wywiadzie dla amerykańskiej telewizji zadeklarował, że Iran nie będzie produkował broni nuklearnej i jest chętny do dialogu z USA i innymi krajami. Rohani skrytykował także Izrael za jego dążenia do zaostrzenia konfliktu w regionie.

Słowa Rohaniego spotkały się z odzewem wśród światowych polityków. Władze Izraela oczywiście ostrzegają, że ta łagodna irańska retoryka nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Tymczasem prezydenci Francji i USA nie wykluczają spotkania i rozmowy z irańskim prezydentem podczas Zgromadzenia Ogólnego ONZ, które odbędzie się w przyszłym tygodniu.

Dotychczasowe sankcje nałożone na Iran przez USA mocno poturbowały irańską gospodarkę, której budżet stracił na znaczącym zmniejszeniu przychodów z eksportu ropy naftowej. W ostatnim czasie pojawiały się spekulacje dotyczące możliwości kolejnego zaostrzenia amerykańskich sankcji na Iran. Obecne deklaracje ze strony irańskich polityków mogą być więc próbą uniknięcia dodatkowych sankcji. Tak czy inaczej, powrót polityków do dialogu byłby czynnikiem niwelującym część niepewności politycznych na Bliskim Wschodzie, a to sprzyjałoby spadkom notowań ropy naftowej.

Coraz lepiej wygląda także sytuacja w Libii. Jak podała w środę libijska National Oil Company, obecnie w kraju tym produkuje się około 620 tysięcy baryłek ropy dziennie. Jest to niemal 40% produkcji sprzed wybuchu ogólnokrajowych protestów.

Chociaż jest to ewidentna poprawa względem sytuacji jeszcze sprzed tygodnia, kiedy to dzienna produkcja ropy w Libii nie przekraczała 200 tysięcy baryłek, jednak władze Libii póki co mogą mówić co najwyżej o połowicznym sukcesie. Znaczna część pól naftowych wciąż jest pod kontrolą protestujących, a obecny wzrost wydobycia surowca wcale nie musi być trwały.

Amerykański eksport pszenicy największy od 23 lat

Strona popytowa wyraźnie osłabła także na rynkach metali, podczas gdy dobrze radzi sobie na rynku pszenicy. Zboże to, które od wielu miesięcy znajduje się w trendzie spadkowym, w tym tygodniu drożeje.

Wczoraj wzrost cen pszenicy przyspieszył za sprawą informacji o wyjątkowo dużym eksporcie tego zboża z USA. W czwartek amerykański Departament Rolnictwa (USDA) opublikował raport, w którym podano, że w minionym tygodniu eksport pszenicy z USA był największy co najmniej od 23 lat (USDA prowadzi statystyki od 1990 r.).

W tygodniu zakończonym 12 września Stany Zjednoczone eksportowały 1204 mln ton pszenicy, głównie do Chin i Brazylii. Oba kraje sygnalizowały jednak ostatnio potrzebę nabycia zboża z zagranicy, dlatego spory eksport nie jest niespodzianką. Co więcej, prawdopodobnie ten świetny wynik nie utrzyma się długo. Jeszcze w tym roku na rynek ma trafić sporo pszenicy z Argentyny, która jest głównym dostawcą pszenicy do Brazylii. Tymczasem Chiny z powrotem zainteresowały się pszenicą z Australii.

Obecny wzrost cen pszenicy należy więc traktować na razie tylko jako krótkoterminową korektę –powyższe informacje wskazują na to, że presja na wzrost cen amerykańskiej pszenicy jest przejściowa. Tymczasem wciąż dominującym trendem na rynku pszenicy jest trend spadkowy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dom Maklerski BOŚ
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj