Wydawało się, że tak duża różnica w oczekiwaniach będzie miała istotniejsze przełożenie na notowania rynkowe. Tak się jednak nie stało - rentowności praktycznie pozostały bez zmian. Co ciekawe, podobna sytuacja była w przypadku danych nt. CPI. Mimo, że tym razem inflacja była dużo niższa od konsensusu ekonomistów, to ostatecznie notowania również pozostały bez zmian po publikacji komentarza. W piątek od rana euro/dolar oscyluje w okolicach 4,185.
Dla odmiany, to co w czwartek determinowało wyceny instrumentów na rynku stopy procentowej, to były oczekiwania na wystąpienie przyszłej prezes Fed, J.Yellen. Rynek spodziewał się, że będzie ona broniła dotychczasowej polityki monetarnej, a nawet może zasygnalizować, że będzie skłonna ją utrzymywać w dłuższym okresie. Dlatego zapewne popyt podczas czwartkowej sesji na globalnym rynku długu przewyższał podaż, a rentowności lekko spadały. Ostatecznie jednak wystąpienie w Kongresie było umiarkowane, a reakcja rynku na nie neutralna. Wyraźnie J.Yellen starała się pozyskać zarówno głosy Demokratów jak i Republikanów, stąd zapewne wywarzony ton wypowiedzi.
