Na razie rynek nie martwi się o OMT, bo sytuacja gospodarcza jest o wiele lepsza. Problem jednak wróci przy najbliższej okazji i warto o tym pamiętać.
Opublikowane o godz. 14:30 dane Departamentu Pracy USA okazały się rozczarowujące, czego w pewnym sensie można było się spodziewać biorąc pod uwagę słaby odczyt ISM dla przemysłu z poniedziałku. W styczniu w sektorach pozarolniczych pojawiło się jedynie 113 tys. nowych etatów (mediana oczekiwań mówiła o 185 tys.), a słabe dane z grudnia zostały zrewidowane w górę zaledwie o … tysiąc miejsc (do 75 tys.). Cieszyć może spadek stopy bezrobocia do 6,6 proc. z 6,7 proc. (obliczenia wg. innej metodologii), tyle, że FED dawał ostatnio do zrozumienia, że nie jest to już wiarygodny benchmark dla forward guidance – bo inaczej już za 1-2 miesiące należałoby oczekiwać pierwszej podwyżki stóp procentowych (pierwotne założenia mówiły przecież, że takim sygnałem może być spadek stopy bezrobocia do 6,50 proc.).
Tym samym inwestorzy, co pokazuje zachowanie się EUR/USD, ale i także chociażby USD/JPY są dzisiaj nieco skołowani. Chwilę po publikacji danych dolar stracił, aby potem powrócić do punktu wyjścia. Po południu rozpoczęła się kolejna fala słabości, co można już wiązać z oczekiwaniem na wtorkowe wystąpienie Janet Yellen w Kongresie (szerzej piszę o tym w raporcie tygodniowym). Na bazie dotychczasowych działań i wypowiedzi Yellen (chociaż nie było ich wiele) inwestorzy będą zakładać, że półroczny raport nt. stanu gospodarki i perspektyw polityki monetarnej zostanie utrzymany w „gołębim” tonie, a szefowa FED będzie bronić tezy zakładającej, że presja inflacyjna pozostanie niska jeszcze przez dłuższy czas, co tym samym sugerowałoby zacieśnienie polityki monetarnej dopiero na przełomie 2015/16 r. Tylko, że słabym punktem Yellen mogą okazać się pytania, jakie na pewno zdecydują się zadać Kongresmeni. Dlatego też wtorek może przynieść dużą zmienność notowań.
Na wykresie EUR/USD widać, że nie udało się pobić rannych minimów na 1,3551 jakie zostały ustanowione po informacjach nt. możliwych problemów z legalnością OMT. Po chwilę po danych z godz. 14:30 ustanowiliśmy szczyt na 1,3643. Później rynek powrócił w okolice 1,3575, aby po południu znów ruszyć w górę. W efekcie na dziennym wykresie buduje nam się wzrostowa świeca. To redukuje szanse na scenariusz spadkowy w poniedziałek, a zwiększa szanse na pozytywny test linii spadkowej trendu (1,3650-60) w kontekście wtorkowego wystąpienia szefowej FED. Niewykluczone, że być może rozpoczynamy nową falę wzrostową na EUR/USD (w okolice grudniowych szczytów), jakkolwiek nieprawdopodobnie miałoby to wyglądać.
Na tygodniowym wykresie koszyka BOSSA USD czarna świeca przykrywa jednak całą białą, a kluczowym wsparciem stają się okolice 68,50 pkt. Dzisiaj „dolarowe byki” miały szanse, aby odwrócić rodzącą się negatywną tendencję, ale raczej jej nie wykorzystały.
