Rosja na razie tylko straszy. Do czego w sprawie Ukrainy zdolna jest Moskwa?

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
27 lutego 2014, 05:30
Parada zwycięstwa, Moskwa 6 maja 2010 r., fot Pukhov Konstantin/Shutterstock.com
Parada zwycięstwa, Moskwa 6 maja 2010 r., fot Pukhov Konstantin/Shutterstock.com/ShutterStock
Rosja, która dotychczas wyrażała swoje niezadowolenie ze zmian na Ukrainie tylko słownie, wczoraj postawiła wojska w stan gotowości. Jednak zdaniem analityków, nie oznacza to, że się szykuje do interwencji zbrojnej.

– Zgodnie z dekretem prezydenta, dziś o godz. 14.00 w stan gotowości bojowej postawione zostały wojska Zachodniego Okręgu Wojskowego, a także 2. Armii Centralnego Okręgu Wojskowego i dowództw obrony powietrzno-kosmicznej, wojsk powietrznodesantowych, dowództwa lotnictwa dalekiego zasięgu i lotnictwa transportowego – ogłosił cytowany przez agencję Interfax minister obrony Siergiej Szojgu. Później wyjaśnił dziennikarzom, że podjęte działania są dwuetapowe. W pierwszym prowadzone będą wyrywkowe kontrole sprawdzające gotowość bojową żołnierzy, a w drugim odbędą się ćwiczenia 6. Armii z siedzibą w Petersburgu, 20. Armii w Woroneżu i 2. Armii w Samarze. >>> Czytaj więcej o mobilizacji rosyjskich sił

Oczywiście w jego zapewnienia, że nie ma to związku z sytuacją na Ukrainie, nie należy wierzyć, ale też nie oznacza to bezpośrednich przygotowań do inwazji. Warto zwrócić uwagę, że alertem nie został objęty Południowy Okręg Wojskowy, który sąsiaduje ze wschodnią Ukrainą i w skład którego wchodzi m.in. Flota Czarnomorska, a z trzech ćwiczących armii tylko ta z Woroneża ma siedzibę względnie blisko (ok. 300 km) od granicy ukraińskiej.

Analitycy podkreślają, że interwencja jest obecnie nieprawdopodobna, bo wywołałaby ogromny chaos i dodatkowo podsyciłaby antyrosyjskie nastroje na Ukrainie, a jedno i drugie nie jest Rosji na rękę. Moskwie teraz zależy raczej na tym, aby wyłonione w przyspieszonych wyborach władze były jak najbardziej jej przychylne. – Wynik wcześniejszych wyborów wcale nie jest z góry przesądzony. Wschód kraju, który jest pod względem liczby ludności silniejszy od zachodu, jest zaniepokojony tym, co się teraz dzieje – zwraca uwagę Arkady Moshes z Fińskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Zatem Rosja może się uciekać do nacisków ekonomicznych, takich jak wprowadzenie wiz dla pracujących na jej terytorium Ukraińców, embarga handlowe czy bardzo drobiazgowe kontrole na granicy, bo w ten sposób będzie przed wyborami prezydenckimi i parlamentarnymi osłabiać pozycję tymczasowych władz. Dopiero gdyby ten plan zawiódł, wchodzi w grę bardziej aktywne podgrzewanie i wspieranie nastrojów separatystycznych.

>>> Polska i Ukraina startowały z podobnego poziomu, dziś dzieli je przepaść (WYKRES DNIA)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj