Szwajcarzy 18 maja zagłosują w państwowym referendum nad utworzeniem płacy minimalnej na poziomie 76 zł (25 dolarów) za godzinę, co przekłada się na 13,8 tys. zł miesięcznie. Około 90 proc. Szwajcarów zarabia obecnie więcej.

Ekonomiści twierdzą, że ustanowienie pierwszej w Szwajcarii minimalnej stawki wynagrodzenia spowoduje wzrost zarobków w całej gospodarce. Przy uwzględnieniu siły nabywczej pieniądza, może to być najwyższa pensja minimalna na świecie.

Jasmin Eicher właśnie zlikwidowała jedyny w firmie pełny etat, by utrzymać na powierzchni należący do niej sklep na przedmieściach Zurychu, zajmujący się sprzedażą kartek, świec i papieru. W Szwajcarii z najwyższą światową płacą minimalną jedyną rozsądną dla niej opcją byłoby zamknięcie interesu.

– Nie mogłabym tyle płacić pracownikom – mówi Eicher ze swojego sklepu w Schlieren. Właśnie zwolniła pracownika, który zarabiał 12 tys. zł miesięcznie. Teraz jest sama, pracuje 10 godzin dziennie, sześć dni w tygodniu. Nadzieje na zatrudnienie taniego pracownika mogą zostać zaprzepaszczone, jeżeli referendum doprowadzi do reformy płac. – Rozumiem oczywiście, że ludzie nie zarabiają wystarczająco dobrze, ale nie każda praca jest warta 14 tys. zł. W Szwajcarii już jesteśmy zamożnymi ludźmi – dodała.

Głównymi orędownikami zmian dotyczących minimalnego wynagrodzenia są największe szwajcarskie związki zawodowe, których koronnym argumentem jest to, że płace powinny odzwierciedlać krajowe ceny, należące do najwyższych na świecie.

Reklama

W przeprowadzonym 11 kwietnia sondażu 52 proc. głosujących najprawdopodobniej odrzuciłoby reformę, podczas gdy badanie z zeszłego miesiąca wskazuje, że wprowadzenie płacy minimalnej zostałoby zaakceptowane w takim samym stosunku głosów.

Szwajcarski rekord

Około 10 proc. Szwajcarów pracujących na pełny etat otrzymuje mniej niż 14 tys. zł, według raportu państwowego biura statystycznego z 2010 roku. Po uwzględnieniu siły nabywczej pieniądza, proponowana godzinowa płaca minimalna wyniosłaby 42,45 zł. To więcej niż wynosi minimalne wynagrodzenie w Luksemburgu i Francji (32,12 zł), oraz Australii, gdzie minimalna pensja to 30,36 zł – wynika z danych OECD z 2012 roku.

Temat pensji minimalnej staje się coraz popularniejszy wraz ze wzrostem nierówności zarobków w krajach wysoko rozwiniętych (według danych OECD). W Wielkiej Brytanii premier David Cameron zwiększył ją do 32,97 zł za godzinę, co było pierwszym wzrostem powyżej poziomu inflacji od 2008 roku. Barack Obama podniósł minimalną godzinową stawkę z 21,97 zł do 30,60 zł, podczas gdy Angela Merkel wycofała minimalną płacę wynoszącą 35,53 zł.

– Proponowana w Szwajcarii reforma może okazać się kontrproduktywna – twierdzi George Sheldon, profesor ekonomii z Uniwersytetu w Bazylei. – Bezrobocie wśród najmniej wykwalifikowanej siły roboczej rośnie. Rozwiązaniem tego problemu nie może być uczynienie jej pracy jeszcze bardziej kosztowną – dodaje.

Narodowe referendum, które jest kluczowym elementem szwajcarskiego systemu politycznego, odbywa się cztery razy w roku. W państwie, które jest siedzibą około 300 banków, głosujący często opowiadają się po stronie pracodawców. W 2012 roku na przykład nie została przegłosowana propozycja wymagająca od pracodawcy zaoferowania zatrudnionym sześciu dni darmowego urlopu.

Chociaż Szwajcaria jest siedzibą międzynarodowych korporacji, takich jak Kit Kat, Nestle czy Novartis, 2/3 jej siły roboczej pracuje w małych i średnich przedsiębiorstwach. Allpura, stowarzyszenie szwajcarskich spółek z branży zajmującej się sprzątaniem, sprzeciwia się ustanowieniu stawki minimalnej twierdząc, że mogłoby to doprowadzić do zwolnień i pogorszenia się warunków pracy. Pracownicy w tej branży zarabiają pomiędzy 63,64 zł a 91,16 zł na godzinę.

Duże koncerny (w tym Nestle i Novartis) również są przeciwne wprowadzeniu zmian, uważając, że byłyby one bolesne dla gospodarki. – Państwowa interwencja w liberalny system ekonomiczny jest w sprzeczności z priorytetami ekonomii rynkowej, podstawy bezpieczeństwa naszego funkcjonowania, która była jak dotąd bardzo skuteczna – powiedział Dermont Doherty, rzecznik prasowy Novartis.

>>> Czytaj także: Wprowadzenie płacy minimalnej w Niemczech przyciągnie inwestorów zza Odry do Polski?

Społeczne koszty reformy

W Szwajcarii średnie wynagrodzenie brutto najmniej wykwalifikowanej siły roboczej wyniosło miesięcznie ok. 16 tys. zł w 2010 roku, według danych pochodzących z państwowego biura statystycznego.

To niewiele w państwie, w którym dwuosobowa rodzina wydaje średnio ok. 9 tys. zł dolarów na opłacenie podatków, ubezpieczenia społecznego i ubezpieczenia zdrowotnego, oraz dodatkowo ok. 19 tys. zł na codzienne podstawowe potrzeby, takie jak wyżywienie, czynsz, odzież oraz transport – wynika z danych biura rachunkowego.

Wielopartyjny rząd federalny jest przeciwko wprowadzeniu reformy, uważając, że może ona uczynić więcej szkód niż pożytku i prowadzić do spadku zatrudnienia. Wskaźnik bezrobocia wyniósł według International Labor Organization 4,1 proc. w ubiegłym roku, w porównaniu do 11,9 proc. dla całej strefy euro.

– Wprowadzenie pensji minimalnej nie doprowadzi do końca ubóstwa – powiedział Minister Finansów Johann Schneider-Ammann podczas konferencji prasowej, która odbyła się w lutym w Bernie.

Jednolite wynagrodzenie może złapać społeczeństwo w pułapkę wyższych cen i nieuchronnie doprowadzi do zwolnień wśród najgorzej opłacanych pracowników. Osoby zarabiające w przedziale od 13,8 do 20,6 tys. zł miesięcznie (stanowią 40 proc. pracujących na pełen etat) będą natomiast szukały wyższych wynagrodzeń.

Dla przeciwwagi, według Swiss Federation of Labor Unions ustanowienie płacy minimalnej nie może prowadzić do wzrostu bezrobocia, ponieważ powinno mieć największy wpływ na krajowo zorientowane sektory gospodarki, w których outsourcing pracowników nie jest możliwy.

Dla Jasmine Eicher propozycja zmian w pensjach ma jednak jeden pozytyw. Jeżeli zostanie przyjęta i jej sklep upadnie, będzie mogła sobie wyobrazić pracę w z wysoką minimalną pensją w innym miejscu. – Dobrze jest być pracownikiem – mówi Eicher.

>>> Władimir Putin podpisał dziś dekret o podwyższeniu wynagrodzenia dla siebie i Dmitrija Miedwiediewa. Czytaj tutaj o deklaracji majątkowej prezydenta

Berno, Szwajcaria / ShutterStock