Jest to potencjalnie amunicja w kampanii przed nadchodzącymi eurowyborami i w nieustannych sporach politycznych, które mogą zaważyć na wyniku wyborów powszechnych za rok.

Pod koniec zeszłego roku pracowało na Wyspach ponad 4 i pół miliona imigrantów z całego świata. Już po Nowym Roku nadal rosła liczba Polaków i przybyszy z innych państw przyjętych do Unii w 2004 roku. Przekroczyła ona 800 tysięcy zarejestrowanych zatrudnionych, nie licząc ich niepracujących rodzin.

Natomiast nie sprawdziły się obawy, że po 1 stycznia, wraz ze zdjęciem ograniczeń imigracyjnych z Rumunii i Bułgarii, Wielką Brytanię zaleje fala poszukujących pracy z tych państw.

Przed Nowym Rokiem organizacja Migration Watch przewidywała ćwierć miliona - gdy tymczasem w istocie liczba Rumunów i Bułgarów spadła. W pierwszym kwartale pracowało ich na Wyspach 140 tysięcy, w porównaniu z milionem w Hiszpanii i 900 tysiącami we Włoszech.

Słychać wezwania, by antyimigracyjna partia UKIP przeprosiła teraz publicznie za szerzenie paniki. Ale pod koniec zeszłego roku podobne obawy wyrażali również konserwatyści.

Rząd nie posunął się jednak do przewidywania liczby imigrantów, nauczony doświadczeniami Labourzystów, którzy w 2004 roku uspokajali, że do Wielkiej Brytanii przyjedzie nie więcej niż 15 tysięcy Polaków.

>>> Czytaj także: Firmy w Polsce coraz sumiennej wypłacają pensje pracownikom