Belgijskie i niemieckie media nie szczędzą gorzkich uwag pod adresem państw członkowskich. Ministrowie spraw zagranicznych 28 krajów na wczorajszym spotkaniu Brukseli uznali, że Wspólnota powinna uderzyć w rosyjską gospodarkę, choć to początek debaty. Rozpoczęły się dopiero przygotowania do wprowadzenia sankcji.

W belgijskiej prasie ukazała się dziś seria krytycznych artykułów o Unii Europejskiej i jej decyzjach wobec Rosji, zaogniającej konflikt na Ukrainie. Mimo presji Zachodu, wciąż nie ma decyzji Wspólnoty o sankcjach gospodarczych, ale są plany ich wprowadzenia. Po katastrofie malezyjskiego samolotu Unia Europejska nie mogła pozostać obojętna - czytamy we francuskojęzycznym dzienniku La Libre Belgique. Według komentatora gazety, decyzja o przygotowaniu planu wprowadzenia sankcji gospodarczych przywróciła Europie wiarygodność. Ale to odosobniona opinia.

"Unia trochę zaostrza ton wobec Moskwy" - to tytuł artykułu we francuskojęzycznej gazecie Le Soir, jej dziennikarze nieco inaczej stawiają akcenty. Relacjonują oni wczorajsze decyzje unijnych ministrów, którzy ponownie zagrozili sankcjami, choć po raz pierwszy rozpoczęli przygotowania do nałożenia unijnych sankcji gospodarczych, które mają być omówione jutro. „Ale to tylko deklaracje" - czytamy w Le Soir.

Jeszcze dobitniej i bardziej krytycznie całą tę sytuację opisują dziennikarze niderlandzkojęzycznej gazety De Standaard. „Mimo złości Europa kontynuuje debatę" - tak brzmi tytuł artykułu. Czytamy w nim, że podziały i gospodarcze interesy powodują, że Unia jest ostrożna wobec Moskwy i nie zmieniła tego nawet katastrofa malezyjskiego samolotu.

>>> Czytaj też: Malezyjczycy przekazali czarne skrzynki Boeinga holenderskim śledczym

Reklama

Niemcy: postawa Francji jest śmieszna

Niemiecka prasa krytycznie ocenia efekty wczorajszego spotkania unijnych szefów dyplomacji w sprawie sytuacji na Ukrainie. Komentatorzy określają jako śmieszną postawę Francji, która nie zamierza wycofać się z umowy na dostarczenie Rosji nowoczesnego okrętu wojennego.

Komentator "Sueddeutsche Zeitung” pisze, że Europa ciągle grozi Rosji, ale nic nie robi. Jak czytamy, taka taktyka się nie sprawdziła. Władimir Putin osiągnął wszystkie cele na Ukrainie, a w ubiegłym tygodniu w katastrofie malezyjskiego samolotu życie straciło ponad 200 Europejczyków. Dlatego konieczne jest europejskie embargo na dostawy broni do Rosji i poważne sankcje gospodarcze.

Komentator gazety pisze, że prezydent Francji, który nadal chce sprzedać Moskwie okręt wojenny ośmiesza swój kraj i całą Europę. W podobnym tonie utrzymany jest komentarz we "Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Jego autor nie bez ironii pisze, że na szczęście Francja sprzedaje Rosji tylko okręt, a nie rakiety obrony przeciwlotnicznej. Z punktu widzenia Ukraińców i innych wschodnich Europejczyków jest to jednak dozbrajanie agresywnej siły co w obecnej sytuacji trudno jest zrozumieć - czytamy we "Frankfurter Allgemeine Zeitung”.

>>> Czytaj także: Siemoniak: Ukrainie brakuje pewnych typów broni. Wsparcie dla niej to zadanie całego NATO

USA: Samolot zestrzelili źle wyszkoleni separatyści. Przez pomyłkę

Malezyjski Boeing został zestrzelony przez pomyłkę prawdopodobnie przez źle wyszkolonych prorosyjskich separatystów. Taką informację podał amerykański wywiad. Wskazują na to dotychczas zebrane dowody.

Informację tę podają media w Stanach Zjednoczonych powołując się na anonimowego pracownika wywiadu. Według niego nie wiadomo jeszcze kto dokładnie pociągnął za spust, ale zebrane dowody wskazują, że zamachu dokonali prorosyjscy separatyści.

Ponadto ustalono, że nie byli oni dostatecznie przygotowani do przeprowadzenia tego typu operacji, stąd mogło dojść do sytuacji, że pomylili samolot wojskowy lub transportowy z cywilnym. Wiadomo też, że w tym przypadku użyta została rakieta typu ziemia - powietrze SA - 11.

Biały Dom domaga się międzynarodowego śledztwa w sprawie zestrzelenia malezyjskiego samolotu oraz wstrzymania we wschodniej Ukrainie wszelkich działań wojennych. Administracja Baracka Obamy ma również nadzieję, że Kreml nie będzie utrudniał dochodzenia. W planach jest również wprowadzenie kolejnych sankcji na Rosję.

>>> Czytaj też: Zobacz, jak najłatwiej zmierzyć ryzyko geopolityczne

Wielka Brytania: Ostry sygnał wobec Rosji to białe flagi

Brytyjska prasa bezlitośnie krytykuje bezczynność Zachodu w sprawie działań Rosji na Ukrainie. Dominuje opinia, że po raz kolejny zamiast na sankcjach, skończyło się na mocnych słowach. Sugeruje też, że premier David Cameron jest w tej kwestii niekonsekwentny.

Prezydent Hollande i kanclerz Merkel mówią stanowczo i zgodnie: musimy wysłać Rosji jasny sygnał. I wysyłają: oboje wyjmują białe flagi. Tak sprawę widzi rysownik dziennika Daily Telegraph. "Po raz kolejny: mocne słowa i i słabe działanie" - czytamy w komentarzu redakcyjnym.

Gazeta przypomina, że świat był już w podobnej sytuacji, gdy Rosja prowadziła wojnę z Gruzją. "Znowu jest ryzyko, że zapiszemy kolejny rozdział w przygnębiającej historii appeasementu" - pisze dziennik, nawiązując do pojednawczej strategii, jaką Zachód przyjął tuż przed wojną wobec Adolfa Hitlera.

Gazety piszą, że brytyjski premier David Cameron chciałby zdecydowanych posunięć, ale wytykają mu, że jeszcze w tym miesiącu przyjął dla swej partii pieniądze od żony byłego ministra finansów Rosji. "Zwróć ruble, Dave" - nawołuje tabloid Daily Mail. The Independent wytyka rządowi, że dalej sprzedaje Rosji broń. A Times pisze o krytyce ze strony Paryża dotyczącej układów z rosyjskimi oligarchami inwestującymi na Wyspach.

Tymczasem Roger Boyes z Timesa o pisze o "wielkim teście dla Angeli Merkel". Główne tezy? Berlin za bardzo stara się, by nie izolować Moskwy. Merkel jest pobłażliwa dla Putina, a reszta Europy przejęła jej strategie. Zdaniem autora - strategię błędną "Cena tolerancji dla Putina została już właśnie zapłacona: krwią niewinnych pasażerów samolotu" - pisze Boyes.