Bułgaria rozczarowała UE? Największe problemy pozostają nierozwiązane

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
10 września 2014, 19:15
Bułgaria została przyjęta do UE niejako warunkowo – nie spełniała wszystkich wymogów, ale unijni urzędnicy mieli nadzieję, że przystąpienie do wspólnoty będzie impulsem do szybkiego naprawienia sytuacji.

Dziś gospodarczo Bułgaria prezentuje się lepiej niż przed 2007 r., ale największe problemy pozostają nierozwiązane.

Przystępując w 2007 r. do Unii Europejskiej, Bułgaria i Rumunia zobowiązały się do podjęcia walki z korupcją i zorganizowaną przestępczością. O ile Bukareszt ma na tym polu pewne osiągnięcia, to Bułgaria rozczarowała.

Źródła bułgarskiej korupcji sięgają poprzedniego ustroju, a walka z nią jest trudna – wielu skorumpowanych polityków i biznesmenów nadal korzysta z parasola ochronnego, jaki daje posiadanie wpływowych przyjaciół lub immunitet parlamentarny. Także brak stabilności politycznej i zmiany w rządzie nawet co kilka miesięcy sprawiają, że poszczególni ministrowie nie są zainteresowani stworzeniem mechanizmów walki z korupcją, bo nie mają ani czasu, ani warunków, by się tym zająć. Do aktów korupcji oraz trudnych do wyjaśnienia nominacji, odwołań i decyzji dochodzi nawet na najwyższych szczeblach władzy i na oczach wszystkich obywateli, a to już patologia.

>>> czytaj też: Gospodarka Francji się chwieje. Deficyt pęcznieje

Niejasne powiązania

Negatywnym bohaterem, którego udział w wydarzeniach ostatnich lat jest trudny do wyjaśnienia, lecz jednocześnie kluczowy dla zrozumienia tła i przyczyn zdarzeń w kraju, jest Delian Peewski, magnat medialny. Źródła jego majątku pozostają w sferze domysłów. W czerwcu 2013 r. otrzymał on nominację na szefa Państwowej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (DANS, odpowiednik polskiej ABW). Powołaniu go na tak odpowiedzialne stanowisko nie przeszkadzał fakt, że toczyło się przeciw niemu postępowanie w sprawie o przyjęcie korzyści majątkowych (umorzone kilka dni po ogłoszeniu nominacji). Tak kontrowersyjna decyzja nie spodobała się Bułgarom, którzy wyszli na ulice, domagając się nie tylko odsunięcia Peewskiego, lecz również dymisji rządu finansisty Płamena Oreszarskiego. Ten pierwszy rzeczywiście nie nacieszył się stanowiskiem, musiał ustąpić. Szef rządu natomiast, choć wizerunkowo stracił, na stanowisku pozostał jeszcze przez ponad rok.

Aktualnie Bułgaria przygotowuje się do przyśpieszonych wyborów (5 października). Na początku sierpnia prezydent wydał dekret rozwiązujący wybrane w 2013 r. Zgromadzenie Narodowe, a Oreszarski przekazał władzę swojemu następcy, prof. Georgiemu Bliznaszkiemu. Powodów takiego obrotu wydarzeń było kilka, m.in. rozpad koalicji rządzącej tworzonej przez Bułgarską Partię Socjalistyczną (BSP) i Ruch na Rzecz Praw i Swobód (DPS).

Z opublikowanej pod koniec sierpnia 2014 r. analizy pozarządowego Ośrodka Badania Demokracji, który od ponad 20 lat bada to zjawisko, wynika, że w 2014 r. roku korupcja osiągnęła najwyższy poziom w ostatnich 15 latach, a sami Bułgarzy, choć ją potępiają, sami są gotowi wręczać korzyści majątkowe, jeśli ma to przyśpieszyć procedurę lub pozwoli uniknąć jakichś nieprzyjemności. Aż 70 proc. obywateli wyraża gotowość wręczenia łapówki.

>>> Czytaj cały artykuł na www.obserwatorfinansowy.pl

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: obserwatorfinansowy.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj