Rogalski: FED nie będzie zbyt radykalny?

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
11 września 2014, 17:20
Marek Rogalski, Analityk, Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A.
Marek Rogalski, Analityk, Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A./Media
Motorem ostatniej wyraźnej zwyżki dolara na rynkach światowych są oczekiwania związane z pewną rewolucją, jaka ma się pojawić po posiedzeniu FED w dniach 16-17 września.

Motorem ostatniej wyraźnej zwyżki dolara na rynkach światowych są oczekiwania związane z pewną rewolucją, jaka ma się pojawić po posiedzeniu FED w dniach 16-17 września. Rynek oczekuje, że dojdzie tam przynajmniej do zarysowania jakiejś formy mapy drogowej wychodzenia z polityki niskich stóp procentowych – bo to, że program QE3 ma się zakończyć w październiku wiadomo od dawna. Spekulacje te miały podkręcić ostatnie bardziej „jastrzębie” wypowiedzi Janet Yellen (w tym w Jackson Hole), zwłaszcza na temat rynku pracy. Akcentem z ostatnich dni było badanie udostępnione przez regionalny oddział w San Francisco, które wskazywało na niska wiarę rynku w to, że FED może być wyraźnie „jastrzębi”. Nie dało ono jednak odpowiedzi na pytanie, czy ten pewien sceptycyzm rynku jest uzasadniony. Zwolennicy dolara odebrali to jako pretekst do przekonania „niezdecydowanych”, co zaznaczyło się na rynku wyraźnie w poniedziałkowy wieczór.

Tymczasem od kilku dni zwracam uwagę na to, że nieraz rynek lubi przerysować pewne oczekiwania, które ostatecznie nie są w stanie sprostać faktom. Teraz może być podobnie, a sukurs tej tezie przychodzi analiza techniczna wskazująca na silny opór koszyka BOSSA USD przy poziomie szczytu z lipca 2013 r. na 71,58 pkt. Ale nie tylko ona. Wpływowy amerykański komentator działań FED, Jon Hilsenrath pisze na łamach Wall Street Journal, że członkowie FED mogą nie zdecydować się na znaczące zmiany we wrześniowym komunikacie ze względu na brak znaczącej poprawy w danych z rynku pracy w lipcu i sierpniu. Teoretycznie rynek te odczyty znał od dawna i je ignorował skupiając się na innych kwestiach. Takie postawienie sprawy przesuwa jednak pewne akcenty w inną stronę i może zachęcić do realizacji zysków z długich pozycji w dolarze jeszcze przed komunikatem FED, jaki poznamy 17 września wieczorem.

Pierwsze ruchy już widać na parze, która jest ostatnio świetnym miernikiem nastrojów wokół dolara, czyli USD/JPY, który zawraca poniżej poziomu 107 po kilku dniach sporych wzrostów.

Druga kwestia to zachowanie się EUR/USD, który wprawdzie tkwi w konsolidacji, ale coraz częściej próbuje forsować strefę oporu na 1,2945-55. Gdyby to się udało to rynek mógłby celować w okolice 1,2988 (szczyt z 5 września), a potem psychologiczną barierę 1,30. Powrót poniżej 1,2919 będzie jednak sygnałem, że bliżej będzie to scenariusza wyłamania dołem przez 1,2895.

Wyjątkiem jest dzisiaj GBP/USD, który zawraca w dół. Ale to nie dziwi. W rannym komentarzu pisaliśmy, że jeden pozytywny sondaż ze Szkocji nie zamyka obaw i ogromnej nerwowości związanej z referendum niepodległościowym z 18 września. Z punktu widzenia analizy technicznej to zejście poniżej 1,6166 (koniec weekendowej luki spadkowej) będzie potwierdzeniem powrotu do spadków. Co ciekawe wczorajszy dołek na 1,6050 nie był oparty o mocne wsparcia, bo te można ulokować dopiero przy 1,59, czyli minimach z jesieni ub.r.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dom Maklerski BOŚ
Marek Rogalski
Marek Rogalski
Ekspert ds. rynku walut w Domu Maklerskim Banku Ochrony Środowiska SA
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraRogalski: FED nie będzie zbyt radykalny? »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj