Nobel naukowy dla diod LED. Przyniosły rewolucję i miliardy oszczędności

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
8 października 2014, 10:42
To jeden z najbardziej praktycznych nagród Nobla. Prestiżowe wyróżnienie przypadło diodom emitującym niebieskie światło. Stworzyły one nowe źródła światła, przyniosły oszczędności i otworzyły nowy rozdział wzornictwa oświetlenia.

Charakterystykę wykonanych z półprzewodników miniaturowych diod LED (Ligot-emitting diode) przedstawia dziś Gazeta Wyborcza. Jak pisze autor, dzięki badaniom naukowców Isamu Kasaki, Hiroshi Amano i Shji Nakamura, poczciwe i popularne zarówki odchodzą do lamusa. To kolejny triumf półprzewodników podbijających elektronikę od chwili wynalezienia tranzystora.

609313-nobel.jpg
Alfred Nobel, fot. BlatantWorld.com, licencja Creative Commons Attribution 2.0 Generic (CC BY 2.0)

Diody idealnie uzupełniają zwykłe żarówki – są bardzo małe, wydaje i trwałe. Nie psują się przez 30 lat, są wielkości porównywalnej z ziarnkiem piasku i zużywają ok. siedem razy mniej energii.

Pierwsze LEDy pojawiły się już kilkadziesiąt lat temu, tylko w kolorze czerwonym. Potem przyszła pora na diody pomarańczowe czy żółte. Jak pisze Wyborcza, bezskutecznie jednak szukano półprzewodnika świecącego na niebiesko. Trzeba było szczęścia w wyborze właściwego półprzewodnika. Japończycy postawili na azotek galu i odnieśli sukces tam, gdzie nawet przegrywały laboratoria najpotężniejszych koncernów elektronicznych. 

>>> Czytaj też: Komórki pod wysokim napięciem. Promieniowanie nadajników wzrośnie 45 razy

i02_2011_014_000_0008_001_321036.jpg
Ile zaoszczędzisz, wymieniając 10 żarówek na świetlówki lub diody LED?

Współpraca trzech naukowców z kraju kwitnącej wiśni zaowocowała rewolucją techniczną i miliardami oszczędności w skali globalnej. Dziś świat na oświetlenie zużywa nawet 30 proc. energii. Energooszczędne diody mogą też zmienić sposób, w jaki myślimy o oświetlaniu miast i domów, które nie zmieniły się od wieków – pisze Gazeta Wyborcza.

Diody zrywają bowiem z ograniczeniami wzornictwa, są małe, można z nich tworzyć wielkie panele i giętkie maty, wsadzić w podłogi, krawędzie ram, meble, nawet fugi między kafelkami. W tzw. diodach RGB barwy mogą się płynnie zmieniać. Ograniczeniem zaczyna być już tylko wyobraźnia.

Polska miała udział w rozwoju technologii LED

Azotek galu był znany już pod koniec lat 60, wydawał się nie spełniać nadziei. Na sukces poczekał do lat 90, gdy opanowano technologię produkcji masowej i ruszyła sprzedaż. Pierwsze wielkie i kolorowe ekrany drogowe trafiły do Las Vegas, Japonii i Korei Południowej. Ceny stopniowo spadały i LED zaczęły wypierać z ulic tradycyjne neony i żarówki. Diody okazały się też kluczowym krokiem do otrzymania niebieskiego lasera, wykorzystywanego w odtwarzaczach Blu-ray i konsolach wideo.

Z pewnością niewielu wie, że polska nauka ma w tym swój mały udział. W 1993 Japończycy stworzyli pierwszą diodę z azotku galu, a tym półprzewodnikiem zajmowali się fizycy z Uniwersytetu Warszawskiego oraz Polskiej Akademii Nauk. Nagle przyszła sława, hodowla doskonałej jakości monokryształów azotku galu została do tej pory polską specjalnością. Jak donosi Wyborcza, dwa lata temu polska firma Ammono załozona przez absolwentów warszawskiego uniwersytetu i politechniki została laureatem konkursu CS Industry Awards, która jest jak Oscar za najlepszy produkt przemysłu elektronicznego.

>>> Czytaj też: Euro przyśpieszy handel Polski z USA? Badania z USA mówią, że tak

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Media
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj