Rogalski: Dolar w dół, bo dane rozczarowują

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
26 listopada 2014, 18:16
Marek Rogalski, Analityk, Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A.
Marek Rogalski, Analityk, Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A./Media
Kolejna seria danych makroekonomicznych, jakie poznaliśmy dzisiaj z USA wyraźnie rozczarowała.

To szybko przełożyło się na osłabienie dolara względem głównych walut – w efekcie sygnały płynące wcześniej z indeksu BOSSA USD, na które zwracaliśmy uwagę w komentarzach okazały się trafne. I tak, cotygodniowe bezrobocie wzrosło do 313 tys. (spodziewano się 288 tys.), wzrost dochodów Amerykanów był w październiku na poziomie 0,2 proc. m/m (szacowano 0,4 proc. m/m), a wydatki wzrosły o 0,2 proc. m/m (prognozowano 0,3 proc. m/m). Mocniej w dół poszedł indeks Chicago PMI obrazujący koniunkturę w tym regionie (do 60,8 pkt., podczas kiedy szacunki zakładały spadek do 63 pkt.). Słabo wypadł też indeks nastrojów Uniwersytetu Michigan. Co prawda wzrósł on (a nie spadł jak wskaźnik Conference Board) w listopadzie – do 88,8 pkt. ale odczyt wypadł poniżej oczekiwań na poziomie 90 pkt. Rozczarowały natomiast dane z rynku nieruchomości – sprzedaż nowych domów wzrosła w październiku zaledwie o 0,7 proc. m/m, a dynamika podpisanych umów przedwstępnych kupna domów spadła o 1,1 proc. m/m. Trudno oceniać na ile te dane są efektem gorszych warunków pogodowych, jakie miały miejsce w listopadzie. Niemniej, tak czy inaczej inwestorzy mają pewne deja vu względem ostatniej zimy – tylko, że tym razem za chwilę możemy zobaczyć tzw. przerysowanie obaw związanych z powtórką tego scenariusza. Dla inwestorów zakładających rozwinięcie się korekty na rynku dolara będzie to jednak przysłowiowa woda na młyn.

Krótkie spojrzenie na koszyk BOSSA USD w ujęciu tygodniowym i widzimy, że korekta zaczyna nabierać tempa. Patrząc bardziej długookresowo – kluczowe poziomy dla niej to rejon 73,20-40 pkt. (linia trendu wzrostowego i szczyt z końca września b.r.), oraz rejon 72,80 pkt.

Słabość dolara doprowadziła do wybicia się EUR/USD ponad 1,25. I to mimo faktu, że wiceprezes ECB nie wykluczył dzisiaj możliwości wprowadzenia programu QE jeszcze w I kwartale 2015 r., a rynek z dużym niepokojem czeka na wstępne dane nt. listopadowej inflacji w strefie euro, które poznamy w piątek. Tymczasem już jutro napłyną wstępne dane nt. inflacji konsumenckiej w Hiszpanii (godz. 9:00), a o godz. 14:00 poznamy wspólny odczyt dla Niemiec. Wcześniej, bo już około godz. 10:00 pojawią się szacunki z poszczególnych landów.

Wykres EUR/USD naruszając poziom 1,25 znalazł się blisko linii spadkowej trendu rysowanej od szczytu z połowy października. Przebiega ona teraz w okolicach 1,2516. Jej złamanie będzie sygnałem, że EUR/USD przechodzi do formacji szerokiego prostokąta ograniczanego od dołu przez rejon 1,2360-1,2400, a od góry 1,2570-1,2600. Jeżeli dane o inflacji w strefie euro nie zaskoczą negatywnie, to rynek być może spróbuje złamać 1,26 jeszcze w końcu tygodnia. Zwłaszcza, że może się okazać, iż przedstawiciele ECB tylko deklarują, a nie działają (to w kontekście posiedzenia zaplanowanego na 4 grudnia).

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dom Maklerski BOŚ
Marek Rogalski
Marek Rogalski
Ekspert ds. rynku walut w Domu Maklerskim Banku Ochrony Środowiska SA
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraRogalski: Dolar w dół, bo dane rozczarowują »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj