Szejk chce wysadzić część mieszkańców z samochodów. Do tramwajów albo na rowery. W ciągu najbliższych lat łączna długość ścieżek rowerowych w Dubaju osiągnie… 900 km.

W Dubaju prawie wszędzie jeździ się samochodem (najlepiej jak największym). Przechodząca przez centrum miasta główna ulica Sheikh Zayed Road przypomina autostradę: od pięciu do siedmiu pasów w każdą stronę. Między jedniami na estakadach jeździ jedna z dwóch linii metra, które zostały zbudowane w odpowiedzi na rosnące korki. Z powodu klimatu, nawyków kierowców i nastawienia infrastruktury przede wszystkim na ruch samochodowy, mało kto jeździ tu rowerem albo porusza się piechotą.

Ale to właśnie w tym miesiącu szejk Mohammad bin Rashid Al Maktoum otworzył w Dubaju pierwszą w regionie Zatoki Perskiej linię tramwajową, wzdłuż której – to kolejne zaskoczenie – prowadzi ścieżka rowerowa. Trasa tramwajowa ma 10,6 km długości . Prowadzi wzdłuż plaży: z Al Sufouh Road przez tereny Dubai Marina do plaży Jumeirah i znajdujących się przy niej rezydencji. Na trasie tramwaju znajduje się 11 przystanków (wszystkie są klimatyzowane). Według założeń projektowych, tramwaj ma przewozić 27 tys. pasażerów dziennie. Miasto obwieszone jest flagami reklamującymi nowy środek transportu.

Reklama

>>> Czytaj też: Miasta drapaczy chmur. Zobacz, gdzie jest najwięcej wieżowców na świecie

Tabor tramwajowy dla tej inwestycji dostarczył francuski Alstom. Wyprodukowany dla Dubaju 44-metrowy tramwaj Citadis może przewieźć 405 pasażerów w dwóch klasach: złotej i srebrnej (w tej pierwszej bilety są dwa razy droższe). Z kolei w tylnej części pojazdu znajduje się przedział tylko dla kobiet i dzieci. Podobno jest to pierwszy na świecie tramwaj, który może jeździć w temperaturze do 50 st. C, wytrzymując trudne warunki klimatyczne - np. piaszczysty wiatr. Pojazd ten nie potrzebuje trakcji, bo jest wyposażony w system zasilania z poziomu nawierzchni toru (podobny system Alstom zastosował we francuskim Bordeaux).

Kursowanie tramwajów jest skomunikowane z tzw. czerwoną linią metra, do której tabor dostarczył japoński producent Mitsubishi (nawiasem mówiąc, metro w Dubaju też jest nietypowe: to najdłuższy na świecie system automatyczny – bez maszynisty). Ale wróćmy do tramwaju. Wzdłuż całej trasy powstał deptak i ścieżka rowerowa, co też może być zaskoczeniem. Dzisiaj znaki informujące o ścieżkach rowerowych nie są w Dubaju częstym widokiem. Ścieżek dla rowerzystów jest tu dziś co prawda 115 km, ale nie stanowią one systemu.

Szejk postanowił jednak promować zachodnie wzorce transportowe, dlatego zapadła decyzja, że w ciągu najbliższych lat łączna długość ścieżek rowerowych osiągnie… 900 km. Dla porównania: w Warszawie jest ich dzisiaj łącznie niespełna 300 km. Dodatkowo wszystkie główne stacje metra w Dubaju mają zostać wyposażone w stojaki na rowery – łącznie miejsca na kilka tysięcy pojazdów.

- Będziemy promowali inne niż samochód sposoby przemieszczania się, np. na własnych nogach albo rowerem. Naszym celem na najbliższe lata jest stworzenie zintegrowanego systemu transportu – zapowiada Nasser Abu Shebab, dyrektor strategii w odpowiedzialnej za inwestycje w infrastrukturę jednostki rządowej RTA.

Inwestycje rowerowe zostały już wpisane do stworzonego przez władze tzw. master planu. To ma być jeden ze sposobów na poprawę przepustowości dróg. Transport publiczny przewozi w Dubaju ok. 200 tys. pasażerów tygodniowo, ale to za mało jak na potrzeby rosnącej populacji. W jego skład wchodzą też autobusy (swój tabor dostarczył tu m.in. polski Solaris). Zasada jest taka, że z transportu publicznego korzystają zarabiający średnio lub mało, reszta jeździ samochodami tworząc korki, które są problemem. Według danych policji, w Dubaju do wypadków na drogach dochodzi prawie co trzy minuty.

Dubaj - transport tramwaju z portu / Media
Dubaj - transport tramwaju / Media
Dubaj - tramwaj Citadis na trasie / Media
Tramwaje Alstom Citadis w Dubaju, (fot. Maurits90, CC0) / Wikimedia Commons
Zdjęcie satelitarne wybrzeża ze sztucznymi wyspami, m.in. w kształcie palm (tędy jeździ tramwaj) / Domena Publiczna