Zarówno Rosja, jak i jej mieszkańcy nieraz znajdowali się w takiej sytuacji i wiedzą, co wówczas należy zrobić. Mimo iż w tym momencie obrót spraw wydaje się fatalny, nie wolno nam zapominać o starym powiedzeniu, że czas kryzysu to również czas maksymalnych możliwości w zakresie wytyczenia nowego kursu.

Pozytywnym efektem obecnej sytuacji może być zatem nowe otwarcie ze strony Rosji w 2015 r. Warunkiem podstawowym takiego otwarcia jest jednak zdecydowane rozwiązanie problemu Ukrainy tak, by definitywnie położyć kres impasowi polityczno-finansowemu w stosunkach z Europą i Stanami Zjednoczonymi.

Bez pełnej integracji z gospodarką światową nie jest możliwy mocny powrót do gry. Do czasu zniesienia sankcji do Rosji nie będzie napływać, ani z niej odpływać, jakikolwiek kapitał, a autarkia (samowystarczalność) nie wchodzi w grę.

>>> Czytaj też: Schulz: Nie zaostrzajmy sankcji. Pozwólmy Rosji wyjść z twarzą z tej sytuacji

Najbardziej realnym rozwiązaniem konfliktu na Ukrainie pozostaje sugestia byłego amerykańskiego sekretarza stanu, Henry'ego Kissingera: uczynić Ukrainę strefą buforową pomiędzy Rosją a NATO. Na zakończenie corocznego orędzia do rosyjskiej prasy i do narodu, Putin określił front NATO w całej Europie mianem „muru berlińskiego”. Pozostawienie Ukrainy w rosyjskiej strefie wpływów utworzy obszar buforowy w postaci Białorusi i Ukrainy, oddzielający Rosję od państw członkowskich NATO.

W chwili, gdy piszę te słowa, Unia Europejska oczekuje od Putina, który się nie poddaje, mocniejszych słów wsparcia wobec Ukrainy. Jeżeli jednak ten proces i ten kryzys potrwa kolejne trzy-cztery miesiące, zarówno Rosja, jak i Europa mogą przyjąć bardziej konstruktywne podejście do rozstrzygnięcia tego problemu.

Ryzyko makroekonomiczne nadal będzie wysokie, jeżeli obecna dynamika wyrwie się spod kontroli. Miejmy jednak nadzieję, że nadchodzące święta sprawią, że spojrzymy na te kwestie perspektywicznie i że będziemy myśleć praktycznie, zamiast dążyć do konfrontacji.

W ujęciu długoterminowym przewiduję ożywienie w Rosji. Biorąc pod uwagę czwartkowe orędzie prezydenta Putina, może to być naiwne podejście, jednak Rosja posiada zasoby, w tym ludzkie, dzięki którym może stać się potęgą – po prostu nie w obecnym kontekście polityczno-gospodarczym, w szczególności w obliczu międzynarodowych napięć i sankcji. Miejmy nadzieję, że ten kryzys zapoczątkuje pozytywny mandat do zmian i ukształtuje nową, bardziej zrównoważoną ścieżkę rozwoju. Innymi słowy, miejmy nadzieję, że sytuacja wygląda już na tyle źle, że może być tylko lepiej. W takim przypadku Rosja mogłaby okazać się największym pozytywnym zaskoczeniem w 2015 r. 

>>> Czytaj też: A gdyby Rosja zbankrutowała? Oto scenariusz dla Polski