Coraz więcej awarii i mało pieniędzy. Rosyjski przemysł kosmiczny jest w głębokim kryzysie

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
19 maja 2015, 16:57
Rosyjski wicepremier Dmitrij Rogozin przyznał oficjalnie, że rosyjski przemysł kosmiczny przeżywa głęboki kryzys. W Dumie Państwowej dyskutowano dzisiaj o ostatnich awariach rosyjskich rakiet.

28 kwietnia wymknęła się spod kontroli rakieta wynosząca statek bezzałogowy „Progress M-27M”, który miał dostarczyć zapasy tlenu i żywności na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Szczątki pojazdu 8 maja spadły do Pacyfiku. Natomiast 17 maja rozbiła się rakieta „Proton-M”, która miała wynieść na orbitę Ziemi meksykańskiego satelitę telekomunikacyjnego. Tego samego dnia nie zadziałały silniki kosmicznej ciężarówki „Progress-M”, przycumowanej do Międzynarodowej Stacji kosmicznej. Statek zawiódł w czasie wykonywania manewru zmiany orbity stacji.

Przedstawiając w Dumie Państwowej informacje dotyczące tych awarii, wicepremier Dmitrij Rogozin oświadczył, że rosyjski przemysł kosmiczny jest dziewięciokrotnie słabszy od amerykańskiego. Wiceszef rządu zwrócił uwagę przede wszystkim na różnice w wysokościach funduszy, jakimi dysponują amerykańscy i rosyjscy specjaliści. Zaapelował też do deputowanych, aby wsparli rozwój rodzimej kosmonautyki. 

>>> Czytaj też:  Co musi zrobić Polska, aby na stałe wejść do grupy krajów bogatych i rozwiniętych?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj