Nawet mimo rosnącego apetytu Państwa Środka na ropę naftową, jest małe prawdopodobieństwo, by ceny wzrosły.

Dane przytoczone przez Wall Street Journal wskazują, że chiński import ropy naftowej wzrósł w lipcu o 22 proc., do 7,25 mln baryłek surowca dziennie. Analitycy wskazują, że import ropy przez Chiny wzrośnie jeszcze do końca roku nawet o 7 proc.

Dlaczego więc Chiński popyt nie wpływa pozytywnie na cenę ropy? Jedną z odpowiedzi jest brak większego znaczenia Chin na międzynarodowym rynku ropy. Choć kraj odpowiada za 12 proc. światowego popytu na surowiec, co jest bez wątpienia wysoką wartością, jest to niewiele w stosunku do zapotrzebowania kraju na metal i minerały. Dla porównania: państwo środka odpowiada za 77 proc. światowego popytu na węgiel, 73 proc. zapotrzebowania na rudę żelaza i zużywa połowę światowych zasobów aluminium.

Jednocześnie choć Chiny pochłaniają masę ropy, to ostatecznie ktoś inny płaci za surowiec – produkty, które są wytwarzane z ropy naftowej, są potem najczęściej reeksportowane. Państwo środka posiada silną infrastrukturę państwowych rafinerii o mocach przerobowych znacznie przewyższających krajowy popyt.

Ropa fizyczna, ropa giełdowa

Zdaniem traderów handel ropą naftową w jej fizycznej formie ma się dobrze, co widać także w wolumenie transportu chińskiej ropy do portów. Chińskie zapotrzebowanie na dubajską ropę ma w tym miesiącu pobić rekordy – Widać silną dysproporcję między cenami benchmarkowymi a ceną ropy fizycznej – mówi jeden z traderów z Singapuru cytowany przez Wall Street Journal.

Zdaniem części analityków silny popyt na ropę wynika z chińskiej chęci zbudowania zapasów w czasach niskich cen z myślą o nadchodzących zwyżkach cen surowca.

- Na świecie trwa wojna o utrzymanie udziału w rynku. Stany Zjednoczone, Arabia Saudyjska i Irak zwiększają swoją produkcję do rekordowych poziomów, prowadząc do znacznego wzrostu światowej nadpodaży surowca – uważa Szymon Zajkowski, OTC market specialist w domu maklerskim mBanku.– Nad rynkiem ciąży perspektywa zwiększonej podaży z Iranu, po tym jak środowisko międzynarodowe zdecydowało się znieść sankcje nałożone na ten kraj. Tym samym ewentualny wzrost popytu z Chin mógłby nieco zmniejszyć rynkową nadpodaż, jednak prawdopodobnie byłby zbyt słaby by trwale odwrócić tendencję spadkową w notowaniach.

Spadek zapotrzebowania Chin na ropę wynika także z gwałtownego spadku zainteresowania olejem napędowym do diesla. Wskazuje to na przejście od gospodarki sterowanej przez inwestycje w stronę konsumentów. Olej napędowy jest wykorzystywany przede wszystkim w przemyśle, rolnictwie i transporcie publicznym. Reuters wskazuje, że nieoczekiwanym sojusznikiem diesla w Chinach jest handel internetowy wraz z rozrastającą się infrastrukturą transportową.

- Ostatnie dane, jak chociażby najniższy od 2009 roku odczyt indeksu PMI dla przemysłu sugerują brak perspektyw na rychłe przyspieszenie koniunktury w Państwie Środka. Jednak nawet gdyby gospodarka chińska odbiła, a wraz z nią popyt, nie wydaje się by ceny ropy miały zacząć silnie rosnąć – podsumowuje Zajkowski.