Wraz ze zmianą wojskowej doktryny i poparciem polityków, które oznaczają większe zaangażowanie w odległych konfliktach, japońska armia staje przed kolejnym wyzwaniem: jak zwiększyć liczebność armii, gdy krajowa populacja nieustannie się kurczy?

Zadanie jest trudne biorąc pod uwagę ambiwalentny stosunek młodych osób wychowanych w pacyfistycznym powojennym społeczeństwie do angażowanie się kraju w międzynarodowe konflikty. Rozwiązaniem problemu ma być włączanie do sił zbrojnych znacznie większej liczby kobiet - czytamy w Quartzu.

- Zatrudnianie kobiet ma wiele sensu. Wszystkie nowoczesne wojska rozszerzają możliwości dla kobiet w armii. Poza tym Japonia zmaga się z kryzysem demograficznym, więc znalezienie młodych ludzi jest coraz trudniejsze – powiedział Robert Dujarric, dyrektor Instytutu Współczesnych Studiów Azjatyckich z Uniwersytetu Temple.

„Przyjazne kobietom” projekty z zakresu obrony kraju zawierają m. in.: fundusze na szkolenia w zakresie zmiany stereotypowych postaw wobec płci w środowisku pracy oraz przygotowanie specjalnych ciążowych strojów dla kobiet zatrudnionych w wojsku.

Odsetek kobiet w japońskiej armii wynosi 5,6 proc. Dla porównania, w USA wartość ta wynosi 14 proc., a w Niemczech 11 proc.

Jak na ironię, wejście w 2015 roku w życie nowych przepisów odnośnie bezpieczeństwa kraju może zniechęcać chętnych do wojska, zarówno kobiety, jak też mężczyzn. Perspektywa brania udziału w starciach zbrojnych poza granicami kraju znacznie wzrosła. Do tego warto dodać, że japońska gospodarka odbiła się po kryzysie z 2008 roku, więc finansowa sytuacja obywateli kraju nie zmusza do przymusowego poszukiwania nowych zajęć.