, zwany bankiem banków centralnych, ogłosił, że światowa gospodarka, tak jak przed załamaniem w 2008 roku, obciążona jest nadmiernymi długami.
Banki Centralne wyczerpały tymczasem środki, jakimi dysponują, by ratować gospodarkę - uważa główny ekonomista BIS , który opatrzył komentarzem wydany w niedzielę raport.
Nadmierne zadłużenie, które było już źródłemjaki zaczął się w USA, nadal rośnie, jednak tym razem we wschodzących gospodarkach i tamtejszych przedsiębiorstwach - wskazuje Borio.
Sytuację wschodzących krajów pogarsza to, że rośnie, a wiele z tych państw oraz ich podmiotów gospodarczych zadłużonych jest właśnie w amerykańskiej walucie.
To właśnie nadmierne zadłużenie - zdaniem Borio - tłumaczy po części utrzymujące się na bardzo niskim poziomie ceny ropy, bo wschodzące gospodarki, oparte na wydobyciu tego surowca, muszą podtrzymywać produkcję ze względu na zadłużenie.
Obrazu dopełnia spowolnienie gospodarcze Chin, które sprawia, że kondycja wschodzących gospodarek wydaje się jeszcze bardziej niepokojąca, a rynki reagują spadkami - głosi BIS.
Według Borio problemy te to nie oderwane zjawiska, ale składające się na pewną całość "wstępne sygnały burzy, na którą zbiera się od dawna".
Dzieje się tak w okresie, w którym banki centralne są przeciążone i nie mają już szerokiego pola manewru, by ożywiać gospodarkę - uważa Borio. "Po raz pierwszy inwestorzy zdają się mieć wątpliwości co do tego, czy mają moc leczenia (gospodarek)" - ostrzega ekonomista.
"Financial Times" pisze, że BIS poświęcił wiele uwagi obawom o to, że stosowane przez banki centralne ujemnemogą się z czasem okazać niebezpiecznym czy wręcz szkodliwym instrumentem polityki monetarnej.
"FT" przytacza też opinię dwóch innych ekonomistów BIS Mortena Becha i Ayteka Malkhozova, którzy zauważają, że jeśli polityka ujemnych stóp nie przekłada się na zwiększenie akcji kredytowej na użytek gospodarstw i firm, to znaczy, że straciła ona rację bytu.
ma siedzibę w Bazylei; jest spółką, w której udziały posiadają banki centralne, a on sam spełnia wobec nich
>>> Czytaj też: Wielkie inwestycje w transport. Czy polskie porty odzyskają dawną świetność?
