Ostatnie spadki na warszawskiej giełdzie wynikają z gorszych nastrojów na świecie, na które wpływa zbliżające się referendum w Wielkiej Brytanii - ocenia Paweł Kubiak, makler BZ WBK. Jego zdaniem, do tego czasu WIG 20 może spaść nawet poniżej 1.700 pkt.

"Dzisiaj mieliśmy drugi dzień spadków - odbył się wprawdzie na niewysokich obrotach, ale nie zmienia to faktu, że wróciliśmy poniżej 1.800 pkt. Najmocniej traciły dziś spółki, które zyskiwały na początku tygodnia, czyli banki i energetyka, co wskazuje na nastrój korekcyjny" - powiedział PAP Kubiak.

Zdaniem maklera, powodem spadków jest brytyjskie referendum w sprawie wyjścia z UE.

"Spadki wynikają z czynników zewnętrznych, bo nastroje pogorszyły się na całym świecie. Rynki postanowiły mocniej dyskontować zbliżające się referendum w Wielkiej Brytanii, szczególnie że zaczęło się pojawiać coraz więcej sondaży wskazujących, że zwolennicy opuszczenia Unii Europejskiej mają przewagę" - powiedział.

"Nie ma innych czynników, które usprawiedliwiałyby takie spadki" - dodał.

Kubiak uważa, że w ciągu kolejnych dwóch tygodni WIG 20 może spaść nawet poniżej 1.700 pkt.

"Jednoznacznego scenariusza spadkowego nie da się stworzyć, ale do czasu referendum WIG 20 może spaść poniżej 1.750 pkt., a w wypadku napływu złych informacji nawet poniżej 1.700 pkt." - powiedział.

WIG 20 spadał przez całą sesję i piątkowe notowania zakończył 1,77 proc. poniżej czwartkowego zamknięcia, czyli na poziomie 1.782,02 pkt.

Traciły także pozostałe indeksy - WIG 1,29 proc., mWIG 40 0,51 proc., a sWIG 80 0,41 proc. Obroty na rynku wyniosły 500 mln zł.

Wśród największych spółek najmocniej spadły: Pekao (o 4,2 proc.), PGE (o 3,25 proc.) oraz Energa (o 2,78 proc.).

Na szerokim rynku wyróżniały się akcje Polnordu, które zyskały 4,53 proc. przy najwyższym obrocie od lutego 2013 roku (9,79 mln zł).

>>> Czytaj też: Agencje ratingowe kontra Ekwador, Polska, Rosja i USA. Oto 5 największych mitów ratingach