Forsal logo

Nacjonalizacja banków? Normalne. Dla naszych dziadków

Bankier otwiera sejm
Bankier otwiera sejm/ShutterStock
Zmienia się krajobraz naszej bankowości. Do niedawna główną siłą były u nas banki zagraniczne. Były – bo teraz do głosu dochodzi kapitał krajowy. A konkretnie państwowy.

Już kilka lat temu kontrolowany przez Skarb Państwa PKO BP przejął Nordea Bank Polska (wcześniej bez sukcesu próbował odkupić AIG Bank Polska i Bank Zachodni WBK). W ubiegłym roku Powszechny Zakład Ubezpieczeń stał się głównym właścicielem Alior Banku, za którego pośrednictwem teraz odkupuje od amerykańskiej grupy GE Bank BPH. W najbliższych dniach powinniśmy się przekonać, kto stanie się nabywcą polskich aktywów (banku i jednej z największych firm leasingowych) austriackiego Raiffeisen Bank International. Tu znów w grę wchodzą państwowe PKO BP i PZU. A do wzięcia jest teoretycznie jeszcze Pekao, numer dwa na naszym rynku. Wiadomo, że do zakupu jego akcji przymierzają się wspólnie PZU i kolejna instytucja kontrolowana przez Skarb Państwa – Polski Fundusz Rozwoju. Gdyby wszystkie te transakcje udało się zrealizować, zamiast proporcji 60–40 na rzecz kapitału zagranicznego, jeśli chodzi o to, kto kontroluje aktywa banków w Polsce, dużo bliżsi bylibyśmy 60–40, ale na korzyść kapitału krajowego.
zobacz także:

Repolonizacja czy „repolonizacja”

Te wszystkie przejęcia ożywiły dyskusję na temat „repolonizacji” sektora bankowego. Była o niej mowa już kilka lat temu, wkrótce po wybuchu kryzysu finansowego. Chodziło o to, by centra decyzyjne, jeśli chodzi o kluczowe aspekty funkcjonowania banków (np. czy jeśli w Europie Zachodniej, skąd pochodzi większość właścicieli banków na naszym rynku, koniunktura jest kiepska, a u nas cały czas dobra, to można pozwolić na to, by kurek z kredytami dla naszych firm był zakręcony), znajdowały się w Polsce, a nie daleko za granicą. W drugiej odsłonie dyskusji pojawił się nowy aspekt – ponieważ poza państwowymi podmiotami nikt do repolonizacji się nie pali, to w gruncie rzeczy mamy do czynienia z nacjonalizacją. Zatem czy nacjonalizacja banków to coś złego, czy wręcz przeciwnie?

Treść całego artykułu można znaleźć tutaj.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Łukasz Wilkowicz
Łukasz Wilkowicz

Redaktor w DGP. Pisze głównie o finansach, chętniej o fuzjach i wynikach banków niż o oprocentowaniu depozytów i kredytów. Drugi ulubiony temat: makroekonomia. Zaczynał w czasie, gdy o stopach procentowych decydował w pojedynkę prezes NBP, czyli w poprzednim tysiącleciu. Pracując w „Dzienniku Gazecie Prawnej” od 2012 r., był twórcą rankingów banków i ubezpieczycieli "Gwiazdy Bankowości" i "Gwiazdy Ubezpieczeń". W tygodniku "Gazeta Bankowa" wymyślił ranking trafności prognoz makroeokonomicznych, który później przeniósł do Gazety Giełdy "Parkiet", gdzie konkurs wciąż ma się dobrze. W 2021 r. nagrodzony Grand Press Economy, w latach 2014 i 2021 laureat Nagrody Dziennikarskiej im. M. Krzaka przyznawanej przez Związek Banków Polskich.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraDeficyt budżetowy Polski w 2025 roku spuchnie. Dług sięgnie 60 proc. PKB »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj