W końcu my też mamy Plan

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
1 grudnia 2008, 09:40
W piątek po pięciu dniach wzrostu rynkowi akcji należała się korekta. Chętni do realizacji zysków na początku specjalnie się nie ujawniali, ale każda godzina przynosiła nowe minima na WIGu. Dopiero gdy WIG20 spadał o 3 procent rynek znalazł stabilizację. Zdecydowaną słabością wyróżniał się sektor bankowy, a mimo to na fixingu udało się podciągnąć indeks i ostatecznie spadek wyniósł tylko 1,7 procenta.


Dane makro z Europy były dobre dla każdej z giełdowych stron. Inflacja w strefie euro spadła najbardziej od 20 lat i zaledwie w miesiąc obniżyła się z 3,2 do 2,1 procent, czyli jest już bardzo blisko celu wyznaczone przez Europejskiego Banku Centralnego. Z kolei bezrobocie w krajach wspólnej waluty wzrosło do 7,7 procenta i jest najwyższe od stycznia 2007 roku. Z tego obrazu gracze wysnuli tylko jeden wniosek – trzeba oczekiwać obniżki stóp procentowych o 75 punktów na czwartkowym posiedzeniu ECB. Jest to jednak o tyle mało prawdopodobne, że tak duża obniżka była by pierwszą w całej historii banku, gdyż do tej pory obniżano stopy maksymalnie o 50 punktów. Dodatkowo ECB widząc pogarszającą się sytuację w krajach Unii będzie chciał mieć możliwość manewru i pozostawi sobie trochę amunicji na 2009 rok.

W weekend rynki dostały aż dwie dobre wiadomości. Pierwszą była konferencja OPEC, gdzie nie podjęto żadnej decyzji w sprawie zmniejszenia wydobycia ropy. W tym gronie sytuacja zaczyna się robić napięta. Iran i Wenezuela potrzebują wpływów do budżetu i ropy powyżej 100 dolarów. Inny punkt widzenia ma Arabia Saudyjska, która nie chce być obarczana winą za wpędzanie świata w recesję. Na naszym podwórku Premier Tusk ogłosił, że Polska gospodarka też będzie miała plan pomocy. Co prawda nie tak spektakularny jak Plan Paulsona, ale i tak znaczny jak na nasze możliwości. Całkowitą wartość programu szacuje się na 92 miliardy złotych.

W piątek Ameryka zakończyła najlepszy tydzień giełdowy od 1974 roku, a jeżeli pominąć piątkową (skróconą) sesję to skalę wzrostów można porównywać dopiero z 1933 rokiem. To dobry sygnał, ale dziś już żadnych konsekwencji z takiego układu nie zobaczymy. Szansa na wzrosty jest jednak większa, bo nowy miesiąc to nowe wpływy do funduszy i jednocześnie poprawa nastrojów przed zbliżającymi się świętami. Optymizm wciąż dominuje.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Własne
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj