Dni chwały big techów kończą się - pisze.

Reklama

Obserwujemy właśnie masowe zwolnienia w Dolinie Krzemowej. Facebook zmniejszył swoje zatrudnienie o 11 tys. osób. Amazon planuje zwolnienie 10 tys. specjalistów i pracowników korporacyjnych. Listę płac okrajają także takie firmy jak Lyft, Robinhood, Stripe, Netflix i Coinbase. Nie chodzi tylko o zwolnienia. Obserwujemy także odbieranie pracownikom sektora technologicznego szeregu dodatkowych benefitów związanych dotychczas z pracą w branży.

Koniec eldorado

Istnieje kilka makroekonomicznych powodów masowych zwolnień. Pierwszym jest złagodzenie pandemii. Big techy były wielkimi wygranymi lockdownów, korzystając z szybko rosnącego popytu na ich produkty. Skorzystały także mocno na napływie kapitału na giełdy. Po złagodzeniu pandemicznych restrykcji popyt na punkty z oferty firm osłabił się, a odwrót inwestorów od ryzykownych aktywów uderzył w notowania akcji przedsiębiorstw.

Peter Kafka z portalu Vox zauważa, że niemalże wszystkie osoby pracujące w branży technologicznej nie doświadczyły prawdziwego kryzysu, korzystając przez lata z prosperity na rynku i ciągłego wzrostu firm. Ostatnia prawdziwa zapaść sektora miała miejsce 20 lat temu. Ostatnie dwie dekady to lata rynku pracownika, który mógł przebierać w dobrze płacących i ciekawych pracodawcach. To jednak już przeszłość i teraz zatrudnieni w branży nie mają pola manewru, a przejście przykładowo do branży krypto będzie się często wiązało ze spadkiem pensji. Zmienia się więc układ sił ̶ warunki zaczną dyktować Facebook, Google i spółka.

Big techy zestarzały się

Kolejnym powodem kryzysu w branży jest to, że największe firmy z Doliny Krzemowej osiągnęły już swoją dojrzałość, więc nie oferują inwestorom możliwości tak spektakularnych wzrostów jak w poprzedniej dekadzie.

Kafka twierdzi, że największe firmy technologiczne i ich produkty zestarzały się. iPhone ma 15 lat, podobnie albo jeszcze więcej Google Search i YouTube. Giganci z branży technologicznej mają ugruntowaną pozycję, ale nie ich rozmiar sprawia, że nie obiecują już dużych wzrostów. To odpycha inwestorów. Big techy zapewniają, że znajdą nowe biznesowe nisze i wprowadzą innowacje, które za kilka lat umożliwią im znowu spektakularny wzrost. Trudno im będzie jednak powtórzyć giełdowe sukcesu z ostatniej dekady.