Podczas Szczytu Klimatycznego ONZ COP26 w Glasgow Polska przystąpiła do porozumienia krajów zobowiązujących się do stopniowego wycofania się z energii węglowej. W przypadku największych gospodarek (major economies) ma to nastąpić w latach 30-tych, a w przypadku pozostałych (rest of the world) - w latach 40-tych. Rzecznik Ministerstwa Klimatu i Środowiska Aleksander Brzózka tłumaczył w czwartek, że Polska znalazła się w drugiej grupie krajów deklarujących odejście od węgla w latach 40-tych lub tak szybko, jak to będzie możliwe po tej dacie. Podkreślił, że przystąpienie do deklaracji jest potwierdzeniem umowy społecznej ws. transformacji Śląska, gdzie jest mowa o odejściu od węgla kamiennego do 2049 r. Tego samego dnia minister klimatu i środowiska Anna Moskwa napisała na Twitterze, że przyjęta przez rząd strategia zakłada odejście od węgla kamiennego do 2049 r., a priorytetem jest bezpieczeństwo energetyczne i zapewnienie miejsc pracy.

W Polskim Radiu 24 Soboń zaznaczył, że Polska odchodzi od węgla nie od dziś, tylko od początku lat 90-tych. "Gdybyśmy porównali wolumen, liczbę pracowników, liczbę kopalni, to ten proces trwa" - powiedział. Dodał, że wydobycie jest też trudniejsze z powodów geologicznych, bo złoża są głębiej.

Reklama

"Ten proces powinien być odpowiednio zaplanowany i rozłożony w czasie. (...) Czas do lat 40-tych jest czasem właściwym, bo jest to czas, kiedy może być to zrealizowane przez państwo sprawiedliwie i z głową. (...) My mówimy: odchodźmy od węgla w racjonalnym czasie, który zapewni zgodę społeczną, bezpieczeństwo (energetyczne, PAP) i sprawiedliwą transformację, a jednocześnie wykorzystajmy wszystkie dostępne środki, także z KPO i Funduszu Sprawiedliwej Transformacji" - wskazał wiceminister rozwoju.

Soboń jako pełnomocnik rządu ds. transformacji spółek energetycznych i górnictwa węglowego negocjował ze związkami zawodowymi warunki zamknięcia kopalni węgla kamiennego.