Ogromny skok cen w Wielkiej Brytanii w zeszłym miesiącu zmusił niektóre firmy przemysłowe do ograniczenia produkcji i ubiegania się o pomoc państwa. To zwiastun tego, co może się niebawem rozegrać w całej Europie. Dla rządów może to oznaczać napięcia z sąsiednimi krajami, wynikające z decyzji dotyczących bezpieczeństwa dostaw. Z kolei w przypadku gospodarstw domowych może to skutkować apelami o mniejsze zużycie energii lub nawet planowaniem przerw w dostawach prądu.

Kłopot polega na tym, że jest mało prawdopodobne, aby po stronie podażowej pojawiło się w najbliższym czasie jakiekolwiek rozwiązanie. Eksporterzy z Rosji pompują rurociągami tylko tyle, ile muszą, a Katar twierdzi, że produkuje tyle, ile może. W tej sytuacji przemysł energetyczny musi raczej bazować na „niszczeniu popytu” - uważa Fabian Roenningen, analityk w Rysted Energy.

Reklama

Wiele firm już teraz zmniejsza produkcję, co wpływa na ograniczenie popytu na energię. „Widzieliśmy to już to zjawisko w ciągu ostatnich kilku miesięcy i w wielu branżach najprawdopodobniej będzie się ono utrzymywać, a nawet się pogłębi” – powiedział Roenningen. „Po prostu w obecnych warunkach rynkowych, wielu graczom nie opłaca się działać”.

Energetyczna przyszłość Europy nie wygląda zbyt optymistycznie. Region ponownie znajduje się w epicentrum pandemii, a liczba przypadków Covid-19 rośnie. Pojawiają się obawy dotyczące nowego wariantu koronawirusa zidentyfikowanego w RPA. W niektórych krajach zaostrzane są restrykcje, jednocześnie szalejąca inflacja ogranicza budżety gospodarstw domowych. Co więcej, mroźna pogoda może oznaczać wyłączenia prądu. Powrót do pełnego lockdownu, jak w Austrii, pomógłby ograniczyć popyt na energię. Jednak niewiele rządów tego chce.

Francja w tarapatach

Szczególnie zagrożona jest Francja, druga co do wielkości gospodarka Europy. Perspektywa mroźnej zimy w styczniu i lutym budzi niepokój krajowego operatora sieci. Według raportu z 22 listopada dyspozycyjność elektrowni jądrowych, które są koniem pociągowym francuskiego systemu elektroenergetycznego, już jest niska po tym, jak pandemia opóźniła konserwację niektórych reaktorów. Tamtejsze ceny energii są najwyższe od 2012 r.

Zeszłej zimy operator sieci zaapelował do gospodarstw domowych, aby zużywały mniej energii w godzinach szczytu, a gdy sytuacja stała się naprawdę napięta, zawierał umowy z producentami dotyczące redukcji popytu. Następnym krokiem miało być zmniejszenie napięcia w sieci, a w ostateczności wprowadzenie dwugodzinnych przerw w dostawach prądu na region. Wszystko to miało wydarzyć się przed wyborami prezydenckimi.

„Jeśli nastąpi atak mocnej zimy i nie będzie wiatru, sytuacja może się pogorszyć, biorąc pod uwagę mniejszą dyspozycyjność elektrowni jądrowych i niedawne zamknięcie dyspozycyjnych aktywów wytwórczych wykorzystujących węgiel”, powiedział Nicolas Goldberg, starszy menedżer ds. energii w Colombus Consulting w Paryżu. „Jeśli zrobi się naprawdę zimno, a wiatr nie będzie wystarczająco silny, możemy mieć problem”.

Francja jest również kluczowym eksporterem energii elektrycznej do krajów sąsiednich, co oznacza, że skutki kryzysu odbiłyby się echem w Niemczech, Hiszpanii, Włoszech i Wielkiej Brytanii.

Sytuacja jest tragiczna już na samym początku sezonu zimowego z powodu gwałtownego wzrostu cen gazu ziemnego. Zapasy paliwa wykorzystywanego do ogrzewania domów i wytwarzania energii elektrycznej są mniejsze niż zwykle i szybko się wyczerpują. Analitycy ostrzegają, że zapasy gazu mogą spaść tej zimy do zera, jeśli mroźna pogoda wpłynie na zwiększenie popytu. To może doprowadzić do powtarzających się przerw w dostawie prądu, o czym ostrzegał 16 listopada Jeremy Weir, dyrektor generalny Trafigura Group.

Europejskie zapasy gazu / Bloomberg

Co zrobi Rosja?

Po stronie podaży kluczowe będzie to, co dalej zrobi Rosja. Prezydent Władimir Putin zasygnalizował, że pomoże Europie w zapewnieniu większych dostaw, aby ustabilizować rynek, ale chociaż dostawy odbiły się po załamaniu na początku listopada, są one nadal niskie w porównaniu z ubiegłym rokiem. To ile gazu Rosja wyśle do Europy w grudniu, pozostaje jeszcze większą tajemnicą.

Długo oczekiwane uruchomienie gazociągu Nord Stream 2 do Niemiec z Rosji złagodziłoby kryzys energetyczny kontynentu. Projekt został zakończony, ale napotkał przeszkody regulacyjne i nie jest jasne, kiedy zostanie uruchomiony.

Katar, największy na świecie eksporter skroplonego gazu ziemnego, twierdzi, że produkcja gazu idzie pełną parą. Kraj Zatoki Perskiej, który ma niskie koszty produkcji dzięki obfitym złożom i możliwości łatwego do wydobycia paliwa, zamówił sześć kolejnych statków LNG z Korei Południowej, oprócz czterech tankowców zakupionych w Chinach w październiku.

Jeśli sprawy przybiorą naprawdę zły obrót, państwa mogą uciec się do ograniczenia sprzedaży gazu ziemnego do innych regionów. Jeszcze bardziej ekstremalny scenariusz zakłada, że zatrzymają między sobą przepływy gazu i energii, co wywoła napięcia polityczne i uderzy w gospodarki.

Unia Europejska stosuje tzw. zasadę solidarności, które mają zapobiec blokowaniu przez państwo eksportu energii lub gazu. Jednak solidarność nigdy nie została przetestowana w kryzysie na szeroką skalę, a operatorzy sieci twierdzą, że mogą zatrzymać lub zmienić przepływy energii przez międzynarodową sieć, jeśli mają problemy z bezpieczeństwem dostaw.