W sobotę o godzinie 17:00 ceny energii elektrycznej w ponad 20 państwach Europy, od Finlandii, przez Polskę, Niemcy, Francję, Hiszpanię i Włochy po Portugalię zrównały się na poziomie 243,05 euro/MWh (ok. 1117 zł/MWh).

To jedna z pierwszych sytuacji (o ile nie pierwsza), gdy dostępne połączenia transgraniczne, dostępność mocy w poszczególnych państwach, popyt na tych rynkach i koszty wytwarza w każdym z tych państw doprowadziły do wyrównania się cen hurtowych energii elektrycznej na tak dużym obszarze Europy, zamieszkiwanym przez ok. 380 mln osób.

Reklama

Do zrównania cen, na jeszcze wyższym poziomie – 284,15 euro/MWh − doszło też w pięciu innych krajach Europy Południowo-Wschodniej (Grecji, Bułgarii, Rumunii, Serbii i na Węgrzech).

Poza tymi wielkimi obszarami jednolitych cen pozostały tradycyjnie Szwajcaria i Wyspy Brytyjskie, które były importerami energii, ale moc połączeń transgranicznych tych trzech państw są zbyt małe względem zapotrzebowania, a także większość Skandynawii, która dysponuje dużą nadwyżką produkcji energii z elektrowni wodnych, ale połączenia z resztą Europy kontynentalnej i Wielką Brytanią są niewystarczające, aby wyeksportować taką ilość mocy, która doprowadziłaby do zrównania cen.

Znacznie niższe ceny hurtowe energii utrzymuje też w obu strefach cenowych Ukraina. U naszych wschodnich sąsiadów wynika to jednak z limitów administracyjnych, uniemożliwiających wzrosty giełdowych cen energii powyżej równowartości ok. 80 i 130 euro/MWh w godzinach szczytowego obciążenia systemu.

Awarie elektrowni węglowych i brak wiatru podbiły ceny w Polsce

Polska w ostatnich miesiącach ma znacznie niższe hurtowe ceny energii, ponieważ państwowe koncerny energetyczne liczą koszty produkcji energii po krajowych cenach zakupu węgla, które w kontraktach długoterminowych są znacznie poniżej bieżących cen węgla w Europie. Do tego dokłada się rosnąca jesienią i zimą produkcja w farmach wiatrowych, które potrafią pokrywać ponad 30% krajowego zapotrzebowania na moc. W sobotni wieczór ponad połowa krajowych elektrowni węglowych (17 GW) została jednak unieruchomiona. Połowa ze względu na zaplanowane przeglądy i remonty (te krótkie planuje się na weekendy), a druga połowa ze względu na awarie. Z kolei farmy wiatrowe pracowały na zaledwie 10% swoich możliwości.

Dlaczego Francuzi chcą aby elektrownie dzieliły się zyskami z odbiorcami? Co mówią Niemcy (i dziewięć innych krajów)? Jakie zmiany w zasadach funkcjonowania rynku proponuje PSE i polski rząd? O tym w dalszej części artykułu na portalu WysokieNapiecie.pl