Sądzę, że powinienem pana zawiadomić o niesłychanie sensacyjnym nowym osiągnięciu w fizyce jądrowej” - napisał 25 stycznia 1939 r. fizyk Leó Szilárd w liście do amerykańskiego milionera, filantropa i zaciekłego wroga nazistów Lewisa Straussa. „Hahn (niemiecki chemik Otto Hahn - red.) pisze, że podczas bombardowania uranu neutronami stwierdził, że uran pękł” - w prostych słowach objaśniał rzecz, która dla fizyków stanowiła sensację. „Na Wydziale Fizyki w Princeton, gdzie spędziłem ostatnio kilka dni, wielkie poruszenie, jakby ktoś kij wsadził w mrowisko” - donosił. Po czym starał się wytłumaczyć, czemu rozbicie jądra atomu wzbudziło ekscytację. „Przede wszystkim jest oczywiste, że wyzwalana w tej nowej reakcji energia musi być znacznie wyższa niż we wszystkich dotychczas znanych przypadkach (…). To zapewne umożliwia wytwarzanie energii elektrycznej (…), ale nie sądzę, by taka możliwość była szczególnie pociągająca” - pisał, bo coś innego przykuwało jego uwagę. „Widzę inne możliwości. Mogą one prowadzić do otrzymania na wielką skalę energii i pierwiastków promieniotwórczych, ale, niestety, także do produkcji bomb atomowych” - ostrzegał.
Pochodzący z Węgier fizyk twierdził, że na pomysł rozbicia atomu wpadł 12 września 1933 r., przechodząc przez przejście dla pieszych w Londynie. „Światło zmieniło się na zielone i gdy zszedłem na jezdnię, nagle przyszło mi na myśl, że gdybyśmy znaleźli pierwiastek, który rozszczepia się pod wpływem neutronów i który po zaabsorbowaniu jednego neutronu emitowałby dwa, wówczas pierwiastek ten, zgromadzony w wystarczająco dużej ilości, mógłby podtrzymać reakcję łańcuchową” - wspominał. Gdy już znalazł się po drugiej stronie ulicy, stało się dla niego jasne, że reakcja łańcuchowa umożliwia budowę reaktora, emitującego ogromną ilości energii albo też bomby o trudnej do wyobrażenia sile wybuchu. To, co wymyślił, usiłował opatentować. Ale prowadzący sprawę brytyjski urzędnik zapytał - jakiej substancji należy użyć do przeprowadzenia reakcji łańcuchowej. Na to pytanie Szilárd nie znał odpowiedzi - i wniosek odrzucono.
Reklama
Ową substancję przypadkiem znaleźli dwaj niemieccy chemicy, okazjonalnie zajmujący się fizyką jądrową. Pod koniec 1938 r. Otto Hahn i Fritz Strassmann prowadzili eksperymenty mające na celu uzyskanie izotopu radu z porcji uranu. Starali się to osiągnąć, napromieniowując pierwiastek wolnymi neutronami. Ku ich konsternacji uran zamienił się w niewielkiej swojej części w o wiele lżejszy bar. Zaskoczony czymś, co działo się wbrew ówczesnej wiedzy, Hahn napisał list do starej przyjaciółki, fizyczki Lise Meitner, która wyemigrowała z Niemiec do Szwecji. „W fizyce jądrowej mieliśmy już tak wiele niespodzianek, że o niczym nie można powiedzieć bez wahania: «To niemożliwe»” - odpisała.