W ocenie BNetzA, dostawy gazu do Niemiec są stabilne, a bezpieczeństwo dostaw gwarantowane, chociaż sytuacja jest "napięta". Jak podkreślił regulator, dostawy gazociągiem Nord Stream 1 są na poziomie 40 proc. jego maksymalnej przepustowości. Z danych regulatora wynika, że spadły także dostawy do Niemiec trasą przez Ukrainę. Płynie obecnie tamtędy ok. jednej trzeciej wolumenu gazu, przesyłanego w ostatnich miesiącach.

BNetzA zaznaczyło, że nie może obecnie potwierdzić bezpośredniego związku między spadkiem tych dostaw, a brakiem jednej ze sprężarek w tłoczni Portowa po rosyjskiej stronie. Według Gazpromu, sprężarka uległa awarii, a jej producent Siemens naprawia ją w Kanadzie, jednak z powodu kanadyjskich sankcji, urządzenie nie może być wysłane do Rosji. Później rosyjski koncern poinformował, że od czwartku 16 czerwca jeszcze bardziej redukuje przesył gazu gazociągiem Nord Stream 1, do 67 mln m sześc. dziennie, czyli poniżej połowy nominalnej zdolności przesyłowej. Powodem ma być to, że innej sprężarce Siemensa w tłoczni Portowa upłynął czas pracy pomiędzy przeglądami.

Reklama

Niemiecki urząd ocenił w piątek, że firmy, do których nie dotarły zakontraktowane dostawy mogą się zaopatrywać z innych źródeł na rynku. W komunikacie regulatora odnotowano, że ceny hurtowe "znacznie wzrosły w wyniku zmniejszenia podaży i (...) ustabilizowały się na wyższym poziomie". W piątek rano ceny gazu w kontraktach lipcowych w holenderskim hubie TTF nadal utrzymywały się powyżej 120 euro za MWh, podczas gdy we wtorek rano w kontraktach lipcowych gaz był wyceniany na ok. 85,2 euro za MWh.

Jak zaznaczyło BNetzA, stan niemieckich magazynów nieznacznie się zwiększa. Poziom wypełnienia przekracza 56 proc. Jednocześnie regulator zaapelował o jak najszersze oszczędzanie gazu.

Autorka: Ewa Nehring