Podczas symbolicznego uruchamiania gazociągu Baltic Pipe w Goleniowie szef MFiPR wskazał, że dzięki zrealizowanej inwestycji Polska jest bardziej zabezpieczona, jeśli chodzi o dostawy gazu niż wiele innych krajów europejskich. Ponadto - jak wskazał - Polska jest też pośrednikiem w dostępie do tego surowca dla innych państw. "Dzięki interkonektorom Polska-Litwa, Polska-Słowacja będziemy mogli wspólnie zabezpieczać się, choć najważniejsze jest oczywiście zabezpieczenie naszych rodaków" - powiedział Puda.

Minister wskazał, że dzięki dobrej współpracy z poprzednim pełnomocnikiem rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotrem Naimskim oraz jego następcą Mateuszem Bergerem, na realizację Baltic Pipe udało się wykorzystać w sumie ok. 266 mln euro z funduszy Unii Europejskiej. Dodał, że na wszystkie inwestycje związane z dostosowaniem infrastruktury gazowej do potrzeb naszego kraju i całego regionu, kwota ze środków unijnych to ponad 600 mln euro.

Reklama

Gazociąg Baltic Pipe ma tworzyć nową drogę dostaw gazu ziemnego z Norwegii na rynki duński i polski oraz do użytkowników końcowych w krajach sąsiednich. Inwestorami są operatorzy przesyłowi: duński Energinet i polski Gaz-System.

Budowa została ukończona w 2022 r., za wyjątkiem dwóch odcinków na terenie Danii, gdzie w 2021 r. na kilka miesięcy wstrzymano prace ze względu na uchylenie pozwoleń środowiskowych. Z powodu tego opóźnienia 1 października system Baltic Pipe ruszy z ograniczoną przepustowością, wykorzystując część systemu duńskiego; system zdolny jest transportować do Polski 10 mld m sześc. gazu.

Energinet poinformował jednak w sobotę, że duński odcinek może osiągnąć pełne zdolności przepustowe miesiąc wcześniej niż przewidywano – do końca listopada br.

Autor: Ewa Wesołowska