W PiS trwa festiwal wzajemnych oskarżeń o złe zarządzanie niedoborem węgla w Polsce. W ostatnich dniach zaostrzyły się frakcyjne przepychanki między Jackiem Sasinem a Mateuszem Morawieckim. Gdy szef rządu zażądał od Ministerstwa Aktywów Państwowych (MAP) przygotowania korekty mechanizmu kalkulacji cen przez dostawców energii, resort stwierdził, że to niewykonalne, i zamiast tego publicznie ogłosił, że ma przygotowaną koncepcję daniny od nadzwyczajnych zysków. Ma ona pozwolić sfinansować ochronę taryfową dla odbiorców wrażliwych i samorządów. To nie spodobało się współpracownikom premiera.
- Nad rozwiązaniami dla odbiorców wrażliwych pracowała już minister Anna Moskwa, ale widząc, że Sasin wyskoczył ze swoją propozycją, na razie schowała ją do szuflady, by nie zaostrzać konfliktu - słyszymy od osoby z otoczenia Mateusza Morawieckiego. Na razie pomysł Jacka Sasina, w postaci projektu założeń do ustawy o daninie od nadzwyczajnych zysków, został przyblokowany przez KPRM. - Premier też chce opodatkowania nadzwyczajnych zysków spółek, ale to trzeba zrobić mądrze, a propozycja Sasina to jakiś kosmos. Nie jest to policzone, brakuje oceny skutków regulacji, a do tego wprowadza się furtkę, wskutek której te podmioty, które odnotowują rekordowe zyski, ostatecznie tej daniny nie zapłacą - twierdzi nasz rozmówca z KPRM. Zarzuca Sasinowi również to, że sposób komunikowania koncepcji nowej daniny wywołał raptowne spadki na giełdzie.
Reklama