Rynek energii – pacjent żyje, ale czeka na decyzję lekarzy

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
6 października 2023, 06:00
Kiedy w zeszłym roku rząd wprowadzał wszystkie antykryzysowe środki, które miały złagodzić olbrzymie podwyżki cen energii, wieszczyliśmy koniec rynku energii jaki znamy. Po roku widać, że pacjent przeżył, choć końska kuracja zaordynowana przez rząd wywołała skutki, których do końca przewidzieć się nie dało. 

Przypomnijmy, że lekarstwo na szybujące ceny prądu składało się z trzech dawek – po pierwsze wprowadzono pułap maksymalnych cen na rynku bilansującym, uzależniony od kosztów węgla i kosztów uprawnień do emisji CO2. To ustabilizowało ceny na rynku hurtowym.

Na rynku detalicznym zamrożono ceny dla gospodarstw domowych do poziomu zużycia 3 MWh. Wprowadzono pułapy cen dla małych i średnich firm oraz dla samorządów i innych instytucji budżetowych. Spółki obrotu sprzedające prąd oczywiście notują straty, otrzymują więc wielomiliardowe rekompensaty. Na rynku panowała panika, powiększana w dodatku przez przygotowane na kolanie ustawę i rozporządzenie, które trzeba było wielokrotnie nowelizować.

Trzecia dawka była najbardziej kontrowersyjna – z początkiem grudnia 2022 r.  zniknęło obligo giełdowe czyli obowiązek sprzedaży energii na giełdzie przez elektrownie. Rząd zlikwidował je używając takich samych argumentów jak wtedy, gdy je podnosił z 30 do 100% w 2018 roku – doprowadzenie do spadku cen, ukrócenie manipulacji i generalnie zwiększenie przejrzystości, tak ważnej dla prawidłowego działania wolnego rynku.  Obligo miało wyeliminować możliwość manipulacji cenami przy okazji zawierania transakcji wewnątrzgrupowych.

Zniesienie obliga spowodowało, że państwowe elektrownie węglowe mogły swobodnie sprzedawać energię do swoich spółek obrotu po cenach, które – teoretycznie – mogą trochę odbiegać od rynkowych, choć spółki muszą uważać, żeby nie odchylała się za bardzo.

Obroty elektrowni na rynku hurtowym w pierwszym półroczu
Obroty elektrowni na rynku hurtowym w pierwszym półroczu

Ze sprawozdania URE za pierwsze dwa kwartały wynika, W I kwartale 2023 roku średnia cena w takich transakcjach wyniosła 864 zł za MWh. Natomiast średnia cena na rynku konkurencyjnym – czyli energii sprzedanej w ramach OTC, przez TGE i inne giełdy – wyniosła prawie 890 zł za MWh. W drugim kwartale cena spadła do 790 zł za MWh, ale nie ma jeszcze danych na temat sprzedaży wewnątrz grup. Jeśli elektrownia w ramach grupy taniej sprzedaje prąd swojej spółce obrotu niż konkurencji, to oczywiście ta druga ma przewagę na rynku detalicznym.

Trudno jednak coś przesądzać na podstawie jednego kwartału, zwłaszcza, że sytuacja na rynku jest niejasna. Zniknął bowiem jeden z publikowanych przez URE indeksów. Uchylono artykuł, na mocy którego URE publikowało średnią kwartalną cenę w transakcjach pozagiełdowych zawieranych poza grupami kapitałowymi. oraz wolumen na podstawie którego ją wyliczono. URE ma tę wiedzę, ale nie może się nią podzielić.

Jakie są skutki wszystkich tych działań i co zrobić aby rynek energii wrócił do zdrowia? Co musiałoby się stać żeby rynek się uspokoił? Czytaj dalej na portalu Wysokie Napięcie

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: wysokienapiecie
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj