Elon Musk jest bardzo aktywnym użytkownikiem Twittera, a jego wpisy dotyczące dalszych losów tej platformy społecznościowej układają się w kolejny czteropunktowy schemat działań:

Reklama
  • określ, co oznacza wolność słowa
  • pozyskuj nowych reklamodawców i zatrzymaj obecnych
  • zachowaj prywatność Twittera i twórz narzędzia oraz produkty
  • upublicznij ponownie Twittera i wynieś wartość jego akcji w kosmos

Co zatem może kryć się za powyższymi hasłami?

Określ, co oznacza wolność słowa

Zasadniczo wolność słowa ma chronić obywateli przed nadmierną ingerencją ze strony rządów, a nie działaniami prywatnych firm. Stąd trudno zrozumieć słowa Muska ogłaszającego, że chce wolności słowa na Twitterze. Być może w tej wypowiedzi chodzi o wewnętrzny regulamin platformy społecznościowej: Musk stwierdził bowiem kiedyś, że Twitter ma zbyt wiele rygorystycznych zasad dotyczących tego, co użytkownicy mogą na nim publikować.

Ale Twitter potrzebuje jasno określonych norm, bez których prawdopodobnie byłby pełen spamu, mowy nienawiści i pornografii. Reguły te nie tylko określają jak użytkownicy mają zachowywać się w Internecie, ale sygnalizują również standardy etyczne firmy, które są niezwykle istotne również dla reklamodawców. W czasach ogromnej konkurencji wśród portali społecznościowych to właśnie reklamodawcy decydują, czy wybrać Twittera i jak wydawać budżety marketingowe.

Na razie wydaje się, że Musk, przynajmniej teoretycznie, zaakceptował owe zasady. Jednak wyjaśnienie, co dla najbogatszego człowieka na świecie oznacza wolność słowa będzie jednym z najważniejszych kwestii wpływających na działalność biznesową tego medium społecznościowego. Bez jasnych wytycznych dotyczących tego jakie treści generowane przez użytkowników są dozwolone na Twitterze a jakie nie, reklamodawcy zaczną unikać tej platformy, albo nawet ją bojkotować.

Pozyskuj nowych reklamodawców i zatrzymaj obecnych

W 2019 roku Musk napisał na Twitterze, że „nienawidzi reklam”. Obecnie twierdzi, że chce zmniejszyć zależność Twittera od reklam, co może wskazywać na możliwość zwiększenia zaangażowania w alternatywne wobec reklam źródła przychodów. Platforma społecznościowa zarobiła 4,5 miliarda dolarów na reklamie w 2021 roku, co stanowi 89 proc. jej rocznych przychodów.

Zakładając, że reklamy pozostaną, w grę wchodzą dwie ścieżki rozwoju sytuacji. Pierwsza to fakt, że duże firmy chcą być widoczne w social mediach. W 2020 roku, w czasie globalnych protestów Black Lives Matter, Facebook stracił ponad 1000 reklamodawców z powodu zbyt luźnego, ich zdaniem, podejścia do tematu mowy nienawiści. Z tego samego powodu YouTube stracił reklamodawców w 2017 roku. Żaden z bojkotów nie trwał jednak na tyle długo, by platformy straciły bezpieczeństwo finansowe. Ale dla Twittera który ma stosunkowo niewielką bazę użytkowników w porównaniu z Facebookiem czy YouTube’em, odpływ dużych reklamodawców może mieć katastrofalne skutki.

Drugą kwestią jest sąsiedztwo. Reklamodawcy nie chcą, aby ich reklamy były umieszczane obok spamu, mowy nienawiści, szykan, pornografii, zmanipulowanych mediów, dezinformacji lub innych rodzajów treści, które Twitter banuje. I nie jest tylko kwestia moralna: reklamodawcy, którzy opuścili Facebooka, przenieśli się między innymi na Snapchat i Pinterest. Platformy te zostały wybrane między innymi ze względu na ich wizerunek bardziej przyjaznych dla reklamodawców social mediów. Jeśli Musk zdoła przekonać reklamodawców, że Twitter nie wspiera uprzedzeń, a ich reklamy nie będą umieszczane obok problematycznych postów użytkowników, to ma szansę na sukces bez radykalnej zmiany modelu biznesowego.

Zachowaj charakter Twittera i twórz narzędzia oraz produkty

Twitter może zainwestować pieniądze w trzy różne strumienie przychodów: reklamę (tworzenie lepszych produktów reklamowych i narzędzi pomiarowych), subskrypcje (rozszerzenie zestawu funkcji Twitter Blue dla subskrybentów) oraz rozwój creator tools (dodając nowe sposoby zarabiania przez twórców treści na stronie, z których Twitterowi może również coś skapnąć). Jeśli Musk chce zmniejszyć zależność Twittera od przychodów z reklam, to może to zrobić skupiając się właśnie na subskrypcjach i twórcach.

Zdaniem autorów raportu The Times Musk planuje zarobić 15 milionów dolarów w tzw. płatnościach finansowych (z ang. financial payments) w 2023 roku i 1,3 miliarda dolarów do 2028 bez wyjaśnienia, jak chce to osiągnąć. Musk (który założył X.com, bank internetowy, który ostatecznie przekształcił się w PayPal) mógłby wprowadzić na platformę system płatności peer-to-peer. Facebook obsługuje płatności za pośrednictwem swoich produktów Messenger i WhatsApp, ale obecnie nie pobiera opłat.

Musk zadeklarował, że chce zatrudnić inżynierów, którzy będą mogli budować produkty przedstawione przez niego w formie krótkiej prezentacji inwestorskiej (z ang. pitch deck). W tweecie z 6 maja Musk napisał, że jeśli umowa z Twitterem zostanie sfinalizowana, skupi się na zatrudnianiu specjalistów od „hardcorowej inżynierii oprogramowania, projektowania, ochrony informacji i sprzętu serwerowego”. Musk nie sprecyzował jednak, nad czym ci inżynierowie lub projektanci będą pracować, ani dlaczego uważa, że ​​Twitter potrzebuje lepszych serwerów i bezpieczeństwa.

Upublicznij ponownie Twittera i wynieś wartość jego akcji w kosmos

Musk zna siłę, jaką ma obecność w mediach społecznościowych. Po wprowadzeniu Tesli na giełdę w 2010 roku, jego kanał na Twitterze pomógł uczynić jej akcje jednymi z najpopularniejszych walorów wśród inwestorów detalicznych. W ten sposób stworzył model dla przyszłych „meme stocks” – akcji firm, które zyskały kultową pozycję wśród internautów i za pośrednictwem platform społecznościowych. Społeczności meme stock mogą aktywnie wpływać na ceny tych akcji.

„Myślę, że ludzie zdają sobie sprawę, że Elon Musk stworzył dużą wartość swoich firm, będąc obecnym na Twitterze”, stwierdził w niedawnym wywiadzie dla New Yorkera dziennikarz Bloomberga Matt Levin.

Jeśli Musk ponownie upubliczni Twittera, będzie miał legiony traderów detalicznych, którzy prawdopodobnie będą gotowi zainwestować w Twittera i zabrać go – jak to mówią – „w kosmos”. Ale dopiero wówczas, gdy Twitter znów będzie publiczny, inwestorzy będą mogli zajrzeć pod maskę i sprawdzić, czy Musk mimo wszystko ulepszył Twittera jako firmę.

Źródło: www.qz.com