Rosyjski Nornikiel zapłaci rekordowo wysoką grzywnę za skażenie środowiska w Norylsku

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
19 lutego 2021, 12:22
Norylsk
<p>Norylsk</p>/Shutterstock
Koncern Nornikiel poinformował w piątek, że zapłaci grzywnę w wysokości 146 mld rubli (ok. 2 mld USD) za szkody dla środowiska naturalnego spowodowane wyciekiem oleju napędowego ze zbiornika w elektrowni pod Norylskiem w maju 2020 roku.

"Jest decyzja sądu i zapłacimy, pieniądze trafią do budżetu federalnego" - powiedział wiceprezes koncernu Andriej Bugrow. Dyrektor finansowy Siergiej Małyszew poinformował, że grzywna zostanie zapłacona kosztem zmniejszenia zysków i dywidend.

Sąd zobowiązał Nornikiel do wypłacenia 146 mld rubli grzywny na początku lutego, po rozpatrzeniu pozwu przeciwko koncernowi złożonego przez Federalną Agencję ds. Monitoringu Środowiska Naturalnego (Rosprirodnadzor). Wicepremier Wiktoria Abramczenko zapowiedziała, że fundusze zostaną przeznaczone na wsparcie projektów ekologicznych w Kraju Krasnojarskim.

Nornikiel szacował szkody na kilkakrotnie niższą kwotę uważając, że ich wartość należy zmniejszyć o poniesione już przez koncern koszty likwidacji awarii.

Do katastrofy doszło 29 maja zeszłego roku na terenie elektrowni w Norylsku, jednym z najbardziej na północ położonych miast świata. Około 21 tys. ton oleju napędowego - tyle, ile mieści się np. w 350 cysternach kolejowych - wydostało się w wyniku rozhermetyzowania się zbiornika w elektrowni pod Norylskiem. Większość trafiła do odległej o 20 km rzeki, a częściowo - do jeziora Piasino, z którego wypływa rzeka Piasina, biegnąca następnie do Morza Karskiego.

Państwowe służby nadzoru technicznego uznały później, że przyczyną katastrofy były problemy konstrukcyjne w fundamentach zbiornika, jak i defekty przy jego budowie oraz zużycie sprzętu. Służby nie dopatrzyły się degradacji wiecznej zmarzliny pod fundamentem zbiornika i na przylegającym terenie.

Organizacje ekologiczne obawiają się, że skutki katastrofy będą długotrwałe. W warunkach klimatycznych środkowej Rosji likwidacja skutków tego rodzaju awarii trwa 3-4 lata. W Arktyce zaś proces biologicznego rozkładu paliwa trwał będzie o wiele dłużej.

Z Moskwy Anna Wróbel (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj