– Dorobić się milionów to dziś zadanie nie tyle dla pracowitych, co po prostu sprytnych. Wystarczy trzymać się kilku zasad. Omówmy je sobie pokrótce – tak mógłby zacząć zajęcia wykładowca, któremu jakaś uczelnia powierzyła dziś prowadzenie kursu z inżynierii finansowej w praktyce. Sylabus obejmowałby lekturę życiorysów Elizabeth Holmes, Róży Ignatowej czy Sama Bankmana-Frieda, a z rodzimych klasyków – Janusza Palikota. Na ćwiczeniach studenci analizowaliby ich kariery, tropili podobieństwa, a na zaliczenie oddawali projekt własnego biznesu robionego na naiwnych.
– Krok pierwszy: analizujcie trendy – mówiłby dalej wykładowca. – Jeśli chcecie zbić fortunę, musicie wiedzieć, co rozpala serca i umysły. Może jest to ogromny wzrost wartości bitcoina, na który, niestety, większość się spóźniła? A może do wyobraźni przemawiają nowe technologie badań medycznych? Szybsze, bezbolesne, innowacyjne? Ciekawe mogą być też start-upy, które dopiero się rozwijają, ale jak biznes się rozkręci, na pewno przyniosą zyski.
CAŁY TEKST W PAPIEROWYM WYDANIU DGP ORAZ W RAMACH SUBSKRYPCJI CYFROWEJ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Tematy: janusz palikot
Zobacz
|
