Ostatnie kilka dni przyniosły wyraźny wzrost zmienności na parach z polskim złotym. Silna wyprzedaż złotego została zapoczątkowana w środę i była kontynuowana również przez większość następnego dnia – para EUR/PLN w konsekwencji znalazła się wczoraj tuż poniżej poziomu 4,40, rosnąc do najwyższego poziomu od lipca 2018 roku.

Tak silna wyprzedaż polskiej waluty była splotem kilku czynników. Trudno jednak stwierdzić, żeby miała jakiekolwiek powiązanie z sytuacją w kraju. Ostatnie dane makroekonomiczne z Polski wprawdzie pokazały, że w II kwartale mieliśmy do czynienia ze spowolnieniem gospodarczym, było jednak ono dość łagodne – wzrost PKB cały czas pozostaje wysoki i powinien hamować jedynie umiarkowanie.

>>> Czytaj też: Dobre wieści dla kierowców. Możliwe kolejne obniżki na stacjach paliw

Pierwszym z powodów silnej presji na złotego był negatywny sentyment do ryzyka, który jeszcze wzmocniło odwrócenie krzywych rentowności w USA i Wielkiej Brytanii w kluczowym fragmencie (rentowności papierów 2-letnich przekroczyły poziomy notowane przez 10-letnie), co inwestorzy odebrali jako sygnał mogący zwiastować recesję.

Ów negatywny sentyment i postrzegany przez inwestorów wzrost ryzyka głębszego spowolnienia gospodarczego, czy nawet wspomnianej recesji w kluczowych globalnych gospodarkach, nie pozostał bez wpływu na oczekiwania cięć stóp procentowych w Polsce. Niedawno zostały one jeszcze wzmocnione przez słowa prezesa NBP, który w wypowiedzi w sierpniowym wydaniu miesięcznika „Bank”, zasugerował, że w przypadku istotnego pogorszenia koniunktury w Polsce można byłoby myśleć o luzowaniu polityki monetarnej przez NBP. I tak implikowane prawdopodobieństwo obniżki stóp procentowych za rok (oparte na stawkach FRA 12x15 na PLN) pokazało, że rynek w ostatnich dniach zaczął wyceniać spadek stóp procentowych o ponad 25 pb. w horyzoncie rocznym. Jeszcze na początku miesiąca rynek stawiał, że za rok stopy będą zaledwie o 3 pb. niższe niż obecnie (czyli, że w praktyce RPP nie będzie obcinać stóp procentowych).

Trzecim powodem mógł być wzrost presji spekulacyjnej. W czwartek wyprzedaży polskiego złotego sprzyjał dzień wolny w Polsce i związana z tym niższa aktywność krajowych inwestorów na rynku.

Obecnie kurs EUR/PLN „normalizuje się”. W momencie pisania para znajduje się w okolicy poziomu 4,34, który istotnie nie odbiega od poziomów notowanych w ostatnich dniach.

SPOJRZENIE NA GŁÓWNE WALUTY

EUR

Kurs EUR/PLN w czwartek zakończył dzień na niemal niezmienionym poziomie, wahając się w widełkach 4,37-4,40. Kurs EUR/USD zakończył wczorajszy dzień na minusie, co było konsekwencją wyprzedaży wspólnej europejskiej waluty. Euro wczoraj nie sprzyjała m.in. retoryka jednego z członków Europejskiego Banku Centralnego. Olli Rehn zasiadający w Radzie Prezesów EBC w wywiadzie dla „The Wall Street Journal” odnosząc się do oczekiwanego przez rynki luzowania polityki monetarnej ze strony banku centralnego stwierdził, że „to ważne, abyśmy opracowali istotny i skuteczny pakiet”, co można było odczytać jako sugestię zdecydowanych działań podczas spotkania EBC we wrześniu.

GBP

Kurs GBP/PLN w czwartek wzrósł o 0,7%, wahając się w widełkach 4,73-4,76. Funt brytyjski wczoraj radził sobie dobrze, zyskując również w relacji do głównych walut. Walucie pomogły m.in. dane z gospodarki – lipcowy odczyt dynamiki sprzedaży detalicznej okazał się wyższy od oczekiwań. Utrzymaniu dość wysokiego poziomu konsumpcji sprzyja wzrost dynamiki płac, która w ostatnim okresie pomiarów wzrosła do najwyższego poziomu od 11 lat.

USD

Kurs USD/PLN w czwartek wzrósł o 0,4%, wahając się w widełkach 3,92-3,95. Wczorajszy dzień przyniósł zatrzęsienie danych z USA. Były one dość mieszane, jednak rynek zdawał się skupić na imponującym odczycie sprzedaży detalicznej. Dynamika sprzedaży detalicznej w lipcu wyniosła 0,7% i była ponad dwukrotnie wyższa od oczekiwań konsensusu, jak i poziomu odnotowanego miesiąc wcześniej, co dobrze wróży wzrostowi gospodarczemu w początkach III kwartału.

W kontekście informacji istotnych dla USD warto jednak wymienić niezbyt pozytywną wiadomość z Chin. Państwo Środka zadeklarowało wczoraj, że odpowie na złamanie „zawieszenia ognia” przez USA (plan nałożenia nowych ceł na chińskie produkty o wartości 300 mld USD). Do pewnego stopnia uspokajającą wieścią w tej kwestii może być informacja ze strony Chin o tym, że komunikacja między państwami jednak nadal trwa.

Autor: Roman Ziruk, Ebury Polska