Przestrzeń do dalszej aprecjacji złotego jest niewielka, ocenili analitycy Ebury: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia i Michał Jóźwiak. Zaznaczyli, że inwestorzy w krótkim terminie mogą zdecydować się na realizację części zysków.

Złoty zakończył tydzień umocnieniem względem euro, a w jego trakcie kurs EUR/PLN osiągnął najniższy od marca 2020 r. poziom 4,34. Utrzymująca się dobra passa złotego może mieć związek zarówno z optymizmem inwestorów wobec Polski, jak i z wciąż raczej korzystną sytuacją zewnętrzną. Nie widzimy jednak zbyt dużej przestrzeni do dalszej aprecjacji waluty - przypuszczamy, że wspomniany optymizm jest już w dużej mierze uwzględniony w wycenie. Nie bylibyśmy zaskoczeni, gdyby w krótkim terminie inwestorzy zdecydowaliby się zrealizować część zysków. Tydzień, w którym obchodzone jest w USA Święto Dziękczynienia, charakteryzuje zazwyczaj niewielka zmienność. Ubiegły nie był pod tym względem wyjątkiem. W ostatnich dniach ukazała się tylko niewielka liczba publikacji makroekonomicznych, z których najważniejszym motorem zmian na rynku były odczyty wskaźników PMI dla aktywności biznesowej. Nie zaskoczyły one znacząco w strefie euro, gdzie pozostały na niskich poziomach. Znacznie większy optymizm wskaźniki PMI wzbudziły na rynku brytyjskim, gdzie dane istotnie przekroczyły oczekiwania, w wyniku czego funt umocnił się nieco względem zarówno euro, jak i dolara, radząc sobie tym samym lepiej niż większość pozostałych walut G10. Pośród ruchów walut rynków wschodzących trudno wyznaczyć wyraźny trend, a większość z nich poruszała w ciasnym korytarzu ±1% względem dolara.

W tym tygodniu uwaga powinna skupić się ponownie na danych makroekonomicznych, w szczególności na inflacji. W czwartek (30.11) poznamy wstępny odczyt inflacji HICP w strefie euro w listopadzie oraz raport dotyczący inflacji PCE w USA w październiku. Na ten tydzień nie zaplanowano posiedzenia żadnego z głównych banków centralnych, odbędą się jednak liczne przemówienia oficjeli z Rezerwy Federalnej, Banku Anglii i Europejskiego Banku Centralnego. Głównym pytaniem w kontekście sytuacji rynkowej jest obecnie to, czy gwałtowna wyprzedaż dolara może trwać w obliczu braku wyraźnych oznak siły gospodarczej poza USA. Uważamy, że osłabienie amerykańskiej waluty mogło być zbyt duże oraz zbyt szybkie.

PLN

Na początku ubiegłego tygodnia złoty powiększył swoje zyski, a we wtorek (21.11) kurs EUR/PLN osiągnął najniższy od marca 2020 r. poziom 4,34. Choć w kolejnych dniach polska waluta oddała część zysków, tydzień zakończyła umocnieniem o 0,3% względem wspólnej waluty. Utrzymujące się dobre notowania złotego można wiązać zarówno z optymizmem inwestorów wobec Polski, jak i wciąż raczej korzystną sytuacją zewnętrzną - w tym kontekście warto podkreślić, że para EUR/USD zakończyła tydzień blisko niedawnych maksimów. Biorąc pod uwagę skalę umocnienia i nasze przypuszczenia, że optymizm jest już w dużej mierze uwzględniony w wycenie, nie widzimy zbyt dużej przestrzeni do dalszej aprecjacji złotego i nie bylibyśmy zaskoczeni, gdyby w krótkim terminie inwestorzy zdecydowali się zrealizować część zysków.

Reklama

Ostatnie odczyty gospodarcze z Polski niewątpliwie mogą napawać optymizmem. Silny wzrost płac (odpowiadający obecnie ok. 6% w ujęciu realnym) i sprzedaży detalicznej (dodatniej w ujęciu realnym po raz pierwszy od stycznia) oraz dalsza poprawa wskaźników zaufania konsumentów wskazują na długo wyczekiwane ożywienie konsumpcji, które powinno utrzymać się w 2024 r. i być kluczowym czynnikiem pobudzającym istotnie stłumiony obecnie wzrost gospodarczy. Warto również zauważyć, że Polska jest na dobrej drodze, by uzyskać z Funduszu Odbudowy 5,1 mld EUR finansowania na transformację energetyczną.

W tym tygodniu uwaga skupi się na odczytach makroekonomicznych, które poznamy w jego dalszej części. Najistotniejszy powinien być czwartkowy (30.11) wstępny odczyt inflacji w listopadzie, główna miara nie powinna jednak ulec większej zmianie względem października. Warte uwagi będą również publikowane tego samego dnia szczegółowe dane o PKB w III kwartale oraz piątkowe (01.12) dane o PMI dla przemysłu w listopadzie. Mimo wszystko odczyty te nie powinny spowodować istotnych wahań kursu.

EUR

Wstępne odczyty wskaźników PMI w strefie euro w dalszym ciągu sugerują skurczenie się gospodarki w IV kwartale, co po ujemnym odczycie w III kwartale potwierdziłoby techniczną recesję. Europejski Bank Centralny liczy na to, że wstępny raport dotyczący inflacji w listopadzie da mu odrobinę wytchnienia od ponurych wieści - oczekuje się, że ponownie istotnie spadną zarówno miara główna, jak i bazowa (ta druga poniżej 4%). Bez względu na poziom odczytu, listopadowa aprecjacja euro względem dolara będzie jednak trudna do utrzymania, jeżeli gospodarka wspólnego bloku nie zacznie przejawiać oznak życia. Wydaje się, że obawy dotyczące stanu gospodarki wspólnego bloku są głównym czynnikiem stojącym za kiepskimi notowaniami euro w ubiegłym tygodniu. Zakończyło ono tydzień na z grubsza niezmienionym poziomie względem ogólnie słabszego dolara i deprecjacją względem pozostałych walut G10 z wyjątkiem jena japońskiego.

USD

W skróconym przez Święto Dziękczynienia i niemal pozbawionym odczytów tygodniu handel dolarem zależał głównie od wieści z zewnątrz. Warto jednak zaznaczyć, że opublikowane w ubiegłym tygodniu drugorzędowe dane mogły mieć pewien wpływ na odsunięcie w czasie oczekiwań dotyczących obniżania stóp procentowych. Liczba nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych istotnie spadła, co przeczy narracji o ochłodzeniu na rynku pracy, pozytywnie zaskoczył też odczyt PMI dla usług. Dane o zamówieniach środków trwałych były nieco mniej zachęcające - wykluczająca transport mniej zmienna miara po raz pierwszy od kwietnia nie odnotowała wzrostu. Oczekiwania inflacyjne ponownie zaś wzrosły. Odczyt inflacji PCE (czwartek 30.11) będzie jednak istotniejszym sprawdzianem, czy trend dezinflacyjny utrzymuje się mimo siły rynku pracy i obaw konsumentów dotyczących dynamiki cen. Jakiekolwiek zaskoczenie w górę mogłoby odsunąć oczekiwania dotyczące obniżek stóp Fedu jeszcze dalej w przyszłość. Obecnie rynek w pełni wycenia obniżkę w czerwcu.

GBP

Opublikowane w ubiegłym tygodniu wskaźniki PMI dla aktywności biznesowej w Wielkiej Brytanii stanowiły miłe zaskoczenie. Indeks zbiorczy wzrósł powyżej poziomu 50 pkt, co oznacza ekspansję - rysuje to wyraźny kontrast względem gorszych odczytów ze strefy euro. Niewielki wzrost gospodarczy, uporczywa inflacja i ogłoszona niedawno przez rząd stymulacja fiskalna oznaczają prawdopodobnie, że Bank Anglii będzie niechętny do obniżania stóp procentowych w najbliższej przyszłości. Jak zwykle bywa, ubiegłotygodniowe ogłoszenie budżetu spowodowało tylko niewielką zmienność na rynkach. Zmiany były albo w dużej mierze zgodne z oczekiwaniami, albo postrzegane jako mające znikomy wpływ na perspektywy brytyjskiej gospodarki. Najnowsze prognozy Biura Odpowiedzialności Budżetowej (OBR) dotyczące wzrostu w 2024 i 2025 r. zostały jednak zrewidowane znacznie w dół względem marcowych, co sugeruje, że okres raczej wątłej ekspansji brytyjskiej gospodarki pozostanie z nami na dłużej. Ponure projekcje nie wpłynęły zbytnio na funta, który w ubiegłym tygodniu umocnił się względem pozostałych głównych walut. Uważamy, że istnieje przestrzeń do jego dalszej aprecjacji względem euro.