Oto najważniejsze i najbardziej niebezpieczne spory terytorialne na świecie

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
29 marca 2014, 15:23
0. Krym
Faktyczne pogodzenie się przez Zachód z aneksją – nawet jeśli formalnie nie zostanie ono nigdy uznane – może stać się zachętą dla innych państw, by swoje roszczenia terytorialne załatwiać siłą, a obowiązująca zasada nienaruszalności granic straci na znaczeniu. Na świecie jest obecnie ponad 150 sporów terytorialnych między państwami. W zdecydowanej większości dotyczą one przebiegu granic, bądź bardzo niewielkich fragmentów terytoriów, o które nie warto toczyć wojen, ale jest też kilka mających kluczowe znaczenie dla spierających się stron, a tym samym potencjalnie wybuchowych. Nie przypadkiem jednym z państw, które uznało referendum na Krymie jest Argentyna. Władze tego kraju budują analogię między Krymem a Falklandami i zarzucają Zachodowi, że nie uznając referendum na Krymie, a uznając przeprowadzone przez Brytyjczyków głosowanie na Falklandach, stosują podwójne standardy. Przedstawiamy najważniejsze i najbardziej niebezpieczne spory terytorialne na świecie./Forsal.pl
Dokonana przez Rosję aneksja Krymu jest niebezpieczna sama w sobie, bo może doprowadzić do wybuchu otwartej wojny między Ukrainą a Rosją, ale także dlatego, że staje się bardzo groźnym precedensem.

Dokonana przez Rosję aneksja Krymu jest niebezpieczna sama w sobie, bo może doprowadzić do wybuchu otwartej wojny między Ukrainą a Rosją, ale także dlatego, że staje się bardzo groźnym precedensem.

Falklandy/Malwiny
Posiadłość Wielkiej Brytanii sprawującej zwierzchnictwo nad archipelagiem od 1833 r., do której pretensje rości Argentyna. W 1982 r. Argentyna dokonała zbrojnej inwazji na wyspy, która została odparta przez wojska brytyjskie. W związku z rozpoczęciem wydobycia ropy naftowej wokół wysp, Argentyna coraz głośniej domaga się ich zwrotu i nie można wykluczyć, że ponownie użyje siły.
Tajwan
Wyspa, która od 1949 r. uważa się za jedynego legalnego reprezentanta Chin, z kolei dla władz w Pekinie jest zbuntowaną prowincją. Faktycznie niezależne państwo, choć uznawane jest tylko przez kilkanaście krajów świata. Inkorporacja Tajwanu pozostaje długofalowym celem Chin, lecz użycie do tego siły jest uważane za ostateczność.
Gibraltar
Brytyjska posiadłość w południowej części Półwyspu Iberyjskiego, której Hiszpania się zrzekła w 1713 r. Madryt kilka razy próbował ją odzyskać – po raz ostatni w latach 60. XX w., gdy na kilkanaście lat kompletnie zamknęła granicę. Choć Hiszpania nie zrezygnowała z roszczeń i co jakiś czas wprowadza utrudnienia mieszkańcom Gibraltaru, użycie siły nie jest możliwe.
Ceuta, Melilla i przybrzeżne wyspy
Hiszpańskie enklawy w Afryce Północnej i bezludne wyspy przy wybrzeżu marokańskim, do których pretensje rości Maroko. W 2002 r. Maroko zajęło jedną z nich – Perejil, ustanawiając tam bazę. Po kilku dniach Hiszpania odzyskała je zbrojnie. Maroko nie rezygnuje z roszczeń, choć ze względu na przewagę militarną Hiszpanii, jest mało prawdopodobne, by próbowało użycia siły.
Senkaku/Diaoyu, Spratley i inne wyspy we wschodniej Azji
Bezludne wysepki, wokół których znajdują się bogate złoża ropy naftowej i gazu ziemnego. Spór o Senkaku/Diaoyu (administracja Japonii, roszczenia Chin) doprowadził w 2012 r. do gwałtownego zaostrzenia stosunków między Tokio a Pekinem. Do Spratley roszczenia zgłaszają Chiny, Tajwan, Wietnam, Malezja, Filipiny i Brunei, a wokół wysp często dochodzi do incydentów zbrojnych. Zajęcie spornych archipelagów przez Chiny i będący konsekwencją konflikt zbrojny jest realnym scenariuszem.
Południowe Kuryle
Cztery wyspy zajęte przez ZSRR pod koniec II wojny światowej. Japonia została zmuszona od zrzeknięcia się praw do nich, ale wskutek odmiennej interpretacji traktatu kwestionuje jego obowiązywanie. Rosja proponowała Japonii zwrot dwóch wysp, w zamian za rezygnację z pozostałych, ale Tokio to odrzuciło. Obecnie takie rozwiązanie jest mało prawdopodobne, podobnie jak użycie siły.
Górski Karabach
Zamieszkała przez Ormian enklawa na terytorium Azerbejdżanu, o którą na przełomie lat 80. i 90. toczyła się wojna. Dziś jest de facto niepodległym państwem, choć nieuznawanym przez nikogo. Armenia może wykorzystać precedens krymski i włączyć ją do swojego terytorium.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj