Kreml w swojej polityce ekspedycyjnej wykracza daleko poza granice
byłego ZSRR. Od czasu wojny w Gruzji w 2008 r. jego doktryna zakłada
użycie siły wszędzie tam, gdzie Rosja ma swoje interesy.
Kreml w swojej polityce ekspedycyjnej wykracza daleko poza granice byłego ZSRR. Od czasu wojny w Gruzji w 2008 r. jego doktryna zakłada użycie siły wszędzie tam, gdzie Rosja ma swoje interesy.
W 2008 r. ówczesny prezydent Gruzji postanowił z powrotem włączyć opanowaną przez separatystów Osetię Płd. do Gruzji. Bezskutecznie. Działania wojenne trwały 5 dni. Zginęło ponad 60 rosyjskich żołnierzy, strącono także cztery samoloty FR. Szacunki rosyjskich Wiadomości mówiły, że koszt wojny – m.in. ucieczka zagranicznego kapitału z Rosji – wynosił ponad 27 mld dol.
W 2014 roku separatyści przy silnym wsparciu z Rosji (żołnierzy oficjalnie na urlopach, ale również regularnych oddziałów armii rosyjskiej) zajęli część Donbasu. Trudno oszacować liczbę poległych rosyjskich żołnierzy – oficjalnie państwo nie bierze udziału w konflikcie. Według różnych szacunków jest to od 2 do ponad 4 tys. żołnierzy. W czasie rosyjskiej agresji doszło m.in. do zestrzelenia samolotu pasażerskiego malezyjskich linii lotniczych, kotła w Iłowajsku, gdzie zginęło kilkuset żołnierzy ukraińskich, czy wielomiesięcznej obrony lotniska w Doniecku przez Ukraińców, którzy doczekali się przydomka „cyborgi”.
Choć w ostatnich latach o tym regionie Federacji Rosyjskiej jest w mediach stosunkowo cicho, to nie znaczy, że jest tam spokojnie. W czerwcu bojownicy islamscy z Kaukazu Północnego złożyli przysięgę przywódcy Państwa Islamskiego (ISIS), samozwańczemu kalifowi Abu Bakr al-Bagdadiemu. W Czeczenii władzę żelazną ręką sprawuje Ramzan Kadyrow, którego oddziały zdecydowanie rozbiły większość przeciwników politycznych. Mimo to w stolicy kraju Groznym rok temu doszło do zamachu, w którym zginęło 25 osób. Z kolei w sierpniu w sąsiedniej Inguszetii zabito ośmiu bojowników, którzy złożyli przysięgę na wierność ISIS. Wiadomo, że w szeregach tej organizacji w Syrii walczy kilka tysięcy obywateli FR, większość z nich pochodzi właśnie z Kaukazu. Ich powrót będzie oznaczał wznowienie działań zbrojnych na znacznie większą skalę.
Pierwsze naloty na pozycje sił walczących z prezydentem Baszarem al-Asadem rosyjskie lotnictwo przeprowadziło równo dwa miesiące temu, 30 września. Wcześniej zaczęła się rozbudowa bazy lotniczej w Latakii, pierwszej po zakończeniu zimnej wojny poza obszarem dawnego ZSRR. Od tego czasu doszło do kilku spektakularnych wydarzeń. Rosjanie odpalili m.in. 26 pocisków Kalibr-NK z okrętów Floty Kaspijskiej. Choć część z nich spadła po drodze, a wartość militarna tego uderzenia jest niewielka, to przekaz propagandowy był jasny – mamy nową broń i jesteśmy w lidze najważniejszych graczy. Rosja walczy głównie przeciwko mniej radykalnym przeciwnikom Asada, a nie przeciw Państwu Islamskiemu, którego cele Rosjanie atakują rzadko.
Mołdawia i Naddniestrze była przez wielu typowana jako kolejny kraj, gdzie mogą zaatakować rosyjskie zielone ludziki. Już ponad rok temu, krótko po aneksji Krymu, lider opanowanego przez separatystów Naddniestrza Jewgienij Szewczuk podczas spotkania z wicepremierem Rosji Dmitrijem Rogozinem stwierdził, że „ziemia naddniestrzańska ponad dwieście lat temu weszła w skład imperium rosyjskiego”.
Każdy konflikt to przemoc, chaos i terror. Przemoc panująca w Syrii na terenach kontrolowanych przez terrorystów z Państwa Islamskiego, zmusza miliony ludzi do ucieczki ze swoich domów. Jednak Syria to tylko jedno z wielu miejsc na całym świecie, gdzie toczą się działania wojenne, a separatyści, kartele narkotykowe lub grupy terrorystyczne kontrolują ogromne obszary. Na tych terenach strach przed śmiercią jest wszechobecny, a miejscowa ludność nie może liczyć na pomoc państwa. Zobacz, gdzie jest
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Powiązane
Zobacz
||
