Wtorkowa "Rzeczpospolita" zaalarmowała, że do protestujących nauczycieli dołączy już niedługo nawet 40 tys. pracowników pomocy społecznej. W środę w radiowej Jedynce wicepremier Jarosław Gowin pytany był, czy może się to wiązać z zablokowaniem wypłat 500 plus.

"Jestem przekonany, że jeśli by doszło do takiej czy innej formy protestu, to poradzimy sobie z wypłatą tzw. 500 plus" - powiedział.

Ocenił, że program 500 plus to "bardzo ważna forma docenienia wagi młodych rodzin wychowujących dzieci".

Reklama

Mówiąc o możliwym proteście pracowników socjalnych powiedział: "Wynagrodzenia w całej sferze budżetowej są zbyt niskie". Dodał, że jego zdaniem doszło do nadmiernego rozwarcia między poziomem wynagrodzeń w sferze rynkowej i budżetowej. "Nasz rząd rozpoczął proces podnoszenia wynagrodzeń, ale to proces, który musi potrwać kilka lat" - skomentował.

Pytany o to, skąd wziąć pieniądze na podwyżki i czy nie trzeba będzie np. obciąć wydatków na naukę, powiedział: "na oświatę wydajemy wyraźnie powyżej średniej OECD, a na naukę i szkolnictwo wyższe wydajemy na poziomie połowy średniej OECD. Tu nie ma czego oszczędzać. Jeśli chcemy budować nowoczesną gospodarkę, jeśli chcemy być zamożnym społeczeństwem, to musimy zainwestować w polskie uczelnie i instytuty naukowe".

>>> Czytaj też: Strajk nauczycieli: Rząd ma gotową ustawę maturalną