Władimir Putin przez długi czas negował znaczenie sankcji i przede wszystkim cen surowców na życie zwykłych ludzi. Teraz jednak Rosjanie już zasmakowali kryzysu na własnej skórze i słowa otuchy prezydenta są już odbierane inaczej - donosi CNN Money.

Pojawiły się demonstracje na ulicach miast. Widok niezwykły w kraju jakim jest Rosja. Społeczeństwo wyraża, jeszcze dość rzadko i nieśmiało, swoje niezadowolenia ze skutków kryzysu gospodarczego.

Namacalnie Rosjanie odczuwają kryzys w portfelach. Płace spadły realnie o 9,5 proc. w 2015 roku. W tym samym czasie szybko rosną ceny. Inflacja wyniosła 12,5 proc. Rubel bije kolejne rekordy. Za jednego dolara trzeba zapłacić już 85 rubli.

Rosjanie zaciskają pasa oszczędzając na wszystkim, w tym na jedzeniu. Z sondażu przeprowadzonego przez Narodową Agencję Badań Finansowych wynika, że co najmniej jedna trzecia rosyjskich rodzin zdecydowała się na poważne cięcia w budżetach domowych - czytamy w depeszy.

Ponad 48 procent Rosjan zmniejszyło wydatki na wypoczynek. Chodzi głównie o wyjazdy zagraniczne i ewentualne wczasy krajowe.

Reklama

43 procent zredukowało dotychczasowe wydatki na rozrywkę. 42 procent przestało kupować lodówki, pralki, telewizory i inne przedmioty gospodarstwa domowego. Natomiast ponad 38 procent obywateli Federacji zdecydowało się na najdrastyczniejszą formę oszczędności, redukując wydatki na produkty spożywcze.

Według socjologów i analityków rynkowych, Rosjan czekają ciężkie czasy. Zła sytuacja gospodarcza powoduje spadek realnej wartości ich wynagrodzeń, a chwiejny kurs rubla sprzyja wzrostowi cen.

Czytaj więcej: Najgorsze gospodarki świata. Kraj - rekordzista stracił 28 proc. PKB

Oficjalne statystki pokazują, że 20 mln Rosjan żyje w ubóstwie, czyli około 14 proc. populacji. Dla porównania w 2014 roku biednych było 16 mln. Wzrost rok do roku jest zauważalny na rosyjskich ulicach.

Putin cieszy się poparciem 89 proc. Rosjan, ale pojawiają się już pęknięcia wśród społeczeństwa. Rosjanie nigdy nie byli społeczeństwem obywatelskim. Protesty i demonstracje nie są zwyczajnym widokiem na ulicach Moskwy. A to zaczyna się to zmieniać, czyli sytuacja jest trudna do wytrzymania nawet dla odpornych Rosjan.

Czytaj więcej: "Kiedy w Rosji skończą się pieniądze, zaczną się prawdziwe kłopoty"

Kierowcy ciężarówek od tygodni protestują pod Moskwą przeciwko nowym podatkom, które jak twierdzą, doprowadzi ich do bankructwa.

Emeryci i renciści w Soczi domagają się przywrócenia bezpłatnego transportu w mieście, który został im zabrany z racji oszczędności.

Protestuje nawet sektor naftowy. Załamanie cen ropy odbija się na firmach żyjących z surowców i branżach z nim związanych. Pojawiają się pogłoski o tym, że koncerny naftowe korzystające z ulg podatkowych, będą musiały dorzucić się do budżetu. Nie poprawi to ich sytuacji, a na pewni zahamuje inwestycje.

Rosyjska gospodarka skurczyła się o 3,7 proc. w 2015 roku. Czyni to ją jedną z najgorszych liczących się gospodarek na świecie.