Zaszczepionym będzie lżej. Rząd rozważa kilka scenariuszy obostrzeń w czasie IV fali Covid-19

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
27 lipca 2021, 20:00
Rząd w ciągu kilkunastu dni podejmie decyzję, jak podzielić społeczeństwo na „bezpiecznych” i resztę.

Jak uniknąć zapaści podczas spodziewanej IV fali COVID-19, nie dławiąc jednocześnie gospodarki? Zaszczepieni powinni być wyłączeni z wszelkich restrykcji sanitarnych – taką opinię po wczorajszym spotkaniu przekazała Rada Medyczna przy premierze. Ale na stole leży kilka scenariuszy.

– Szansą na uniknięcie restrykcji byłby negatywny wynik testu lub certyfikat szczepionkowy – mówią nam o „wariancie minimum” osoby z rządu. Jeden z pomysłów dotyczy wizyt u lekarza – niezaszczepionych przed wejściem do gabinetu czekałby obowiązkowy szybki test na COVID-19. Inna koncepcja dotyczy limitów uczestników dużych imprez: przy kolejnej fali zachorowań dopuszczalna liczba byłaby znacznie zmniejszona, ale – podobnie jak dziś – limit dotyczyłby tylko niezaszczepionych. Jednak dyskutowane jest też powielenie rozwiązań znanych z Francji, czyli ograniczenie dostępu do rozmaitych usług, zarówno publicznych, jak i komercyjnych, dla osób niezaszczepionych. Z apelem m.in. o możliwość nieobsłużenia klienta, który nie udowodni, ze poddał się szczepieniu, zwrócili się do premiera przedsiębiorcy. Chcieliby też być zwolnieni z konsekwencji prawnych związanych z taką odmową.

Rzad patrzy na te postulaty przychylnie. Obowiązku szczepień dla wszystkich nie będzie, jednak realne jest jego wprowadzenie dla pracowników medycznych. Podobny pomysł pojawił się też w stosunku do nauczycieli. Jak przyznaje prof. Robert Flisiak, prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych oraz członek Rady Medycznej, jest co do tego zgoda. Jednak wprowadzenie takich zmian to już decyzja polityczna.

Rozstrzygnięć należy się spodziewać w połowie sierpnia. Pierwsze konkretne propozycje mogą trafić na posiedzenie Sejmu 11 sierpnia. Rząd czeka jednak na moment, kiedy wzrośnie liczba nowych zachorowań. Wtedy – jak słyszymy – jest większa szansa, ze Polacy zaakceptują restrykcje i będą się do nich stosować. Skutkiem może być też większe zainteresowanie szczepieniami. Rządzący jednocześnie zwracają uwagę na dobór słów – zamiast o zaszczepionych i niezaszczepionych ma być mowa o osobach „bezpiecznych/ niebezpiecznych z epidemicznego punktu widzenia”.

  • CAŁY TEKST W ŚRODOWYM WYDANIU DGP I NA E-DGP
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj