W południe w Warszawie pod Przedstawicielstwem Komisji Europejskiej w Polsce odbyła się manifestacja górników pod hasłem: "Tak dla suwerenności energetycznej Polski. Nie dla wysokich cen energii i ciepła". Jej organizatorem był Ogólnopolski Komitet Protestacyjno-Strajkowy spółek energetyczno-górniczych, okołoenergetycznych i ciepłowniczych.

Wiceprzewodniczący OPZZ Piotr Ostrowski powiedział PAP, że do Warszawy przyjechali związkowcy głównie z Bełchatowa i Turowa.

Reklama

"Pracownicy z kopalni i elektrowni Bełchatów oraz z kopalni węgla brunatnego Turów boją się utraty miejsc pracy w związku z tym, że odchodzimy od węgla w związku z polityką transformacji energetycznej" - powiedział Ostrowski.

Przyznał, że transformacja ta jest związana z procesami globalnymi, w tym europejskimi i polskimi. "Żyjemy w kraju, gdzie słowo +transformacja+ źle się kojarzy. Pracownicy mają prawo czuć się niepewni odnośnie tego, jak będzie wyglądała ich przyszłość, a także regionów, w których żyją i pracują. Nie widzę działań, które zmierzałyby do tego, żeby tych górników uspokoić" - powiedział.

Jak zauważył, w przypadku wydobycia węgla kamiennego, doszło do porozumienia związków zawodowych z rządem. Chodzi o przyjętą przez umowę społeczną, która zakłada odejście od węgla kamiennego do 2049 r.

"W tej sprawie mamy plany i podpisane porozumienie odejścia od wydobywania węgla kamiennego do 2049 r. Jeżeli chodzi o węgiel brunatny - takiego porozumienia nie ma, co w efekcie powoduje frustrację pracowników" - powiedział.

Przyznał, że związkowcy "oczekują od rządu poważnych rozmów i poważnego potraktowania wszystkich pracowników sektora energowydobywczego w Polsce oraz nakreślenia realnych i właściwych planów uwzględniających kwestie społeczne".

Przewodniczący Międzyzakładowej Komisji Związkowej ZZ "Kontra" przy Tauron Wytwarzanie Artur Wilk w "Wezwaniu do działań" wskazał, że "bez stabilnego systemu energetycznego i ciepłowniczego, opartego na krajowych zasobach, uzależnieni będziemy od dostaw węgla i gazu z krajów sąsiednich".

"To ich gospodarki będą się rozwijać znajdując w naszym kraju rynek zbytu. Będziemy za to płacić w comiesięcznych rachunkach za prąd i ciepło, gdzie dowolność regulacji ceny będzie dniem powszednim dla obcego kapitału" - podkreślił.

Jak zauważył Wilk, "ostatnie decyzje w sprawie kompleksu Turów, wskazują, że nie liczą się dla Komisji Europejskiej miejsca pracy, jak i nawet zapewnienie ciepła dla tysięcy gospodarstw". "Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wskazał zamknięcie tysięcy miejsc pracy kolegów górników z tamtejszej kopalni. Postanowienie to jest jednoznaczne także dla całej elektrowni Turów o mocy 2GW. Dzisiaj Turów - jutro kto?" - pytał.

Jego zdaniem, "natychmiastowo winniśmy wskazać Brukseli, że energetyka w Polsce winna być oparta na krajowych rozwiązaniach".

"Oddolnie, jako pracownicy, jako organizacje związkowe w spółkach energetyczno-górniczych, okołoenergetycznych i ciepłowniczych musimy powiedzieć dość likwidacji miejsc pracy. Powiedzmy stanowcze +nie+ dla wzrostu parapodatku za emisję, gdzie miliony Polaków na własnych barkach odczuwają rygorystyczną politykę Unii Europejskiej" - wskazał.

W manifestacji udział wzięli politycy Solidarnej Polski, w tym poseł Janusz Kowalski oraz minister Michał Wójcik. "Wspólnie z Michałem Wójcikiem, Solidarną Polską i związkowcami z OPZZ i Komisji Krajowej WZZ Sierpień 80 +Kontra+ bronimy polskiego węgla" - napisał Kowalski na Twitterze.

W piątek minister klimatu i środowiska Anna Moskwa uczestniczyła w Pradze w spotkaniu dotyczącym KWB Turów. Spotkanie to, pierwsze po zmianach w polskim rządzie i z udziałem nowej szefowej MKiŚ, stanowi kontynuację polsko-czeskich rozmów w sprawie turoszowskiej kopalni.

Czechy wniosły skargę do Trybunału Sprawiedliwości UE (TSUE) przeciwko Polsce w sprawie kopalni węgla brunatnego Turów w lutym br. Wnioskowały też o nakazanie - w ramach środka tymczasowego - wstrzymania wydobycia w kopalni. Skargę skierowano w związku z rozbudową kopalni, która - jak twierdzi Praga - zagraża dostępowi do wody mieszkańców okolicznych gmin. Skarżą się oni także na hałas i pył związany z wydobyciem węgla brunatnego.

W maju TSUE, w odpowiedzi na wniosek Czech, nakazał natychmiastowe wstrzymanie wydobycia węgla w Turowie. Polski rząd ogłosił, że kopalnia nadal będzie pracować i rozpoczął rozmowy ze stroną czeską. 20 września unijny Trybunał postanowił, że Polska ma płacić Komisji Europejskiej karę 500 tys. euro dziennie za niewdrożenie środków tymczasowych i niezaprzestanie wydobycia węgla brunatnego w kopalni. (PAP)

autor: Aneta Oksiuta