Z Chin do USA przez Koreę? Cła Trumpa i chińska eksportowa maskarada!

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
23 kwietnia 2025, 06:52
USA, cła
USA, cła/Shutterstock
W pierwszym kwartale 2025 roku południowokoreańskie służby celne wykryły próby fałszowania kraju pochodzenia towarów na łączną kwotę 29,5 miliarda wonów (ponad 20 milionów dolarów). Aż 97% z nich było przeznaczonych na rynek amerykański. Jak informuje agencja Reuters, chodzi głównie o towary pochodzące z Chin, które próbowały wkroczyć na rynek USA z fałszywą metką „Made in Korea”. Dla firm z Państwa Środka to sposób na obejście drakońskich ceł, które zaczęły obowiązywać po powrocie Donalda Trumpa do Białego Domu.

Trump znów w grze – i znów zaczynają się kombinacje

Władze celne Korei Południowej zauważają powtórkę z rozrywki. Już podczas pierwszej kadencji Trumpa próby przemycania zagranicznych towarów jako „koreańskich” były powszechne. Obecna fala takich działań może być znacznie bardziej zorganizowana i trudniejsza do wykrycia – ostrzegają śledczy. Oficjalnie mówi się o prewencyjnym dochodzeniu, ale fakty pokazują, że proceder mógł trwać już od miesięcy.

Katody i kamery – chińskie komponenty z koreańskim znaczkiem

Najbardziej jaskrawym przykładem są katodowe materiały akumulatorowe o wartości 3,3 miliarda wonów, które miały udawać koreańskie. W rzeczywistości pochodziły z Chin i zostały tylko „przebrane” na potrzeby eksportu do USA. Jak tłumaczą eksperci, katody to kluczowy składnik nowoczesnych baterii litowo-jonowych, dlatego ich wartość rynkowa i znaczenie strategiczne są ogromne. Fałszywa etykieta nie tylko omijała cła, ale mogła też stwarzać zagrożenie dla standardów jakości i bezpieczeństwa.

Jeszcze większy przekręt dotyczy kamer o wartości 19,3 miliarda wonów. Zostały sprowadzone z Chin w częściach, złożone na nowo w Korei i oznaczone jako „Made in Korea” – wszystko po to, by ominąć amerykańskie restrykcje wobec chińskiej elektroniki. Taki manewr, choć technicznie skomplikowany, umożliwia nadanie produktowi nowego pochodzenia. To klasyczny przykład tzw. „subtelnej modyfikacji”, którą trudno wykryć przy standardowej kontroli celnej.

Cła Trumpa – 145% na Chiny, 25% na Koreę

W odpowiedzi na wzmożone napięcia handlowe Trump wprowadził 145% cła na Chiny i 25% na Koreę – choć te ostatnie zostały tymczasowo zawieszone na trzy miesiące. Dla wielu chińskich firm był to wystarczający czas, by zorganizować alternatywne kanały eksportu i przygotować fałszywą dokumentację. Obserwatorzy rynku mówią wprost: globalna wojna handlowa weszła w nową fazę, w której liczy się nie tylko towar, ale i to, co jest napisane na opakowaniu. Ruchy te mogą mieć wpływ nie tylko na ceny, ale i na relacje między państwami.

Wspólne działania z USA i nowa grupa do walki z fałszerstwami

Władze Korei Południowej nie zamierzają pozostawać bierne. Zorganizowano spotkanie z amerykańskimi służbami oraz utworzono specjalną grupę zadaniową, która ma przeciwdziałać podobnym schematom w przyszłości. Jak podkreślają urzędnicy, ochrona wizerunku koreańskiej marki oraz uczciwego biznesu staje się teraz priorytetem. Oprócz działań prawnych, planowane są również zmiany legislacyjne mające na celu uszczelnienie przepisów celnych.

Eksportowa szarada trwa – a stawką są miliardy i globalna reputacja. To nie tylko problem statystyk handlowych, ale także sprawa zaufania do łańcuchów dostaw i międzynarodowych umów handlowych.

Sławomir Biliński

Gotowe do publikacji – z odpowiednią długością

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj