Tegoroczna edycja wydarzenia w Katowicach, odbywająca się pod hasłem „The Power of Dialogue” – „Siła dialogu”, pokazała, że dialog przestaje być wyłącznie przestrzenią wymiany poglądów, a coraz częściej wspiera podejmowanie decyzji o strategicznym znaczeniu dla przyszłości Polski i Europy.
Jerzy Buzek, były premier i przewodniczący Parlamentu Europejskiego, w wystąpieniu otwierającym sesję inauguracyjną „Europa w świecie”, mówił o tym, że nasz kontynent funkcjonuje dziś w rzeczywistości, którą można określić jako „koniec epoki reguł”. Jak podkreślał, świat przestał być przewidywalny, a dotychczasowy porządek oparty na stabilnych sojuszach i zasadach został zastąpiony dynamicznym, często chaotycznym układem zależności.
– Epoka porządku opartego na regułach, została zastąpiona epoką zarządzanego chaosu. Świat zmienia się niemal codziennie – definiował Jerzy Buzek.
W tym kontekście zdecydowanie podkreślił on znaczenie odporności.
– Wojna w Iranie pokazała, że każde zakłócenie porządku międzynarodowego odbija się na nas, a powrót Węgier pokazuje, że damy sobie z tym radę – komentował ostatnie wydarzenia Jerzy Buzek, dodając jednocześnie w kontekście suwerenności: musimy stanąć na własnych nogach.
W drugim wystąpieniu Wojciech Kuśpik, prezes Grupy PTWP, inicjator i organizator Europejskiego Kongresu Gospodarczego, mówił o tym, że w świecie konfliktów i przemocy to właśnie rzeczowa debata i wymiana myśli pozwala zrozumieć rzeczywistość oraz znaleźć odpowiednie rozwiązania. Jak zauważył, obecny kierunek publicznej debaty wyznacza kwestia bezpieczeństwa, którego warunkiem jest silna, suwerenna, konkurencyjna europejska gospodarka.
Energia jako narzędzie wpływu
W centrum uwagi podczas sesji inauguracyjnej znalazły się cztery kluczowe obszary: energetyka, bezpieczeństwo, przemysł i technologie. Spośród nich właśnie ta pierwsza zdominowała dyskusję.
W rozmowie „Energia i transformacja: koszty, tempo, konkurencyjność” Ireneusz Fąfara, prezes Orlenu, zauważył, że energia i surowce z jednej strony są podstawą gospodarki – ta pierwsza jest niezbędna i warunkuje rozwój – ale z drugiej – pewnym narzędziem nacisku, i na to trzeba być przygotowanym. Odwołał się do pojęcia odporności i wypowiedzi Jerzego Buzka.
– Musimy być odporni na to, co jest spodziewane i niespodziewane, co może nas dotknąć – zaznaczył w kontekście Polski i Europy.
Zauważył, że energia staje się wręcz bronią w niektórych rękach i w związku z tym należy prowadzić takie działania, aby nie trzeba było się jej obawiać.
Podczas rozmowy poruszono wątek znaczenia dużych koncernów energetycznych z udziałem państwa, jakim jest Orlen. Ireneusz Fąfara zwracał uwagę na ich szczególną rolę. Podmioty takie nie są już tylko uczestnikami rynku, lecz także elementem infrastruktury strategicznej państwa. Jednocześnie prezes koncernu podkreślał, że nie stoi to w sprzeczności z wymogami rynku kapitałowego. Spółki energetyczne muszą jednocześnie realizować cele strategiczne i spełniać oczekiwania inwestorów, którzy oceniają je przez pryzmat wyników finansowych i efektywności operacyjnej.
– Gdy spojrzymy na świat, to zobaczymy, że praktycznie w każdym wielkim państwie jest taki koncern – czy to w Arabii Saudyjskiej, czy w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, czy w Norwegii lub we Włoszech. Państwa dysponują dzięki temu mechanizmowi, który służy m.in. odporności – tłumaczył prezes Orlenu.
Kolejnym wątkiem poruszonym w rozmowie był model transformacji przyjęty na Starym Kontynencie. Czy jednocześnie nie próbowano zrobić zbyt wiele, ze szkodą choćby dla europejskiego przemysłu?
– W swoich pryncypiach i filozofii Europa przyjęła właściwą ścieżkę i strategię. Myślę, że trudno znaleźć kogoś, kto zakwestionowałby potrzebę zapewnienia bezpieczeństwa, konkurencyjności i dekarbonizacji. Tym, co wymaga refleksji, a następnie zmian, jest ścieżka dojścia i osiągnięcia tych celów – powiedział Ireneusz Fąfara.
Obecnie nie budzi to już w zasadzie sprzeciwu, zarówno w kręgach biznesowych, jak i politycznych. Ten temat poruszano także w ramach niedawnej polskiej prezydencji w Radzie UE.
– Niektóre z celów są zbyt ambitne, a ścieżka dojścia do nich zbyt krótka. Ale pozytywne jest to, że urzędnicy europejscy słuchają i wprowadzają zmiany. Mieliśmy takie wyzwanie w czasie naszej prezydencji – nasi partnerzy z Arabii Saudyjskiej wskazywali, że dyrektywa SD (dyrektywa CSDDD – Corporate Sustainability Due Diligence Directive – red.), z punktu widzenia ich interesów jest nieakceptowalna. Mówiła ona o tym, że podmiot europejski musi raportować o przestrzeganiu praw człowieka przez swoich dostawców. A sposób rozumienia praw człowieka w Europie jest inny niż w Arabii Saudyjskiej. Nasi partnerzy powiedzieli, że jeśli dyrektywa ta będzie funkcjonowała, przestaną dostarczać ropę naftową. Trwało to kilka miesięcy, ale na koniec naszej prezydencji została ona zmieniona – opowiadał prezes Orlenu.
– Są zatem pozytywy. Warto o tym pamiętać, aby filozofię dostosowywać do wymogów i do możliwości wszystkich uczestników rynku – puentował Ireneusz Fąfara.
Transformacja poprawi sytuację
W podobnym tonie, jeśli chodzi o warunki do prowadzenia biznesu, wypowiadał się inny uczestnik sesji inauguracyjnej Krzysztof Pawiński, prezes Grupy Maspex. Wskazywał on, że przedsiębiorcy funkcjonują dziś w środowisku nadprodukcji prawa, utrudniającego działalność i ograniczającego zdolność do inwestowania. Podkreślał, że skala regulacji jest tak duża, iż staje się realną barierą rozwojową, a nie wsparciem dla rynku.
Do tych i innych głosów odniósł się Andrzej Domański, minister finansów i gospodarki, który podkreślał, że Polska znajduje się obecnie w grupie największych gospodarek świata i jest postrzegana jako przykład udanej transformacji. Jednocześnie przyznał, że ceny energii stanowią jedno z głównych wyzwań dla dalszego rozwoju. Jak podkreślał, rząd realizuje szeroki program transformacji energetycznej, obejmujący rozwój OZE, energetyki jądrowej oraz modernizację infrastruktury przesyłowej.
Minister potwierdzał również, że w Unii Europejskiej rośnie świadomość potrzeby korekty polityki klimatycznej. W jego ocenie coraz wyraźniej widać, że nadmierne regulacje mogą prowadzić do utraty miejsc pracy i przenoszenia produkcji poza Europę.
To ważne, bo jak również mówiono podczas sesji – i wątek ten powracał w innych kongresowych dyskusjach – jednym z największych zagrożeń dla Europy pozostaje ryzyko uzależnienia od zewnętrznych dostawców zarówno surowców energetycznych, jak i technologii.
Krzysztof Ratnicyn, JPO
